Justin Bieber
Otworzyłem oczy powoli przyzwyczajając sie do swiatła ktore panowało w pomieszczeniu. Kilkakrotnie zamykałem oczy poczym ponownie je otwierałem. Gdy moje oczy przyzwyczaiły sie do jasnosci siegnelem dlonią na szafke obok mojego lozka szpitalnego biorąc z niej mojego smartfona. Spojrzałem na wyswietlacz ktory wskazywał godzine 11.30. Byłem w szoku ze tak dlugo spałem. Odlozyłem telefon spowrotem na szafke poczym powoli odkryłem z siebie cieniutką kołdre z zamiarem zmiany pozycji z lezacej na siedzącą.
Chciałem wstac z łożka i pojsc do pokoju mojego syna w ktorym zapewne takze znajduje sie Selena.
Usiadłem na lozku delikatnie wstając na nogi. Rana ktora powstala pod czas przeszczepu zaczela rwac przezco z moich ust wydobyl sie mimiowolnie cichy jek.
Powoli zaczelem stawiac kroki aby jak najszybciej oposcic sale.
Po kilku metrach wolnego kroku znalazlem sie na korytarzu. Nie zwracając na gapiow ktorzy przemiezali korytarz dzielnie dazylem do celu.
- Panie Bieber co pan robi ?! - uslyszałem za sobą kobiecy glos.
Przystanełem w miejscu odwracając się aby spojrzec na pielegniarke.
- Nie rozumiem - wymamrotałem spogladajac na kobiete.
- Pan musi lezec , odpoczywac a nie spacerowac po szpitalu - wyjasniła.
Westchnelem glosno poczym zacisnelem usta w waska linie.
- Ide do syna. Chce go zobaczyc - odpowiedziałem ponownie ruszając przed siebie.
Poczulem na swoim ramieniu dotyk dloni kobiety.
- Prosze usiasc zawioze pana - poinformowała mnie poczym wskazała na wozek. Nie protestując usiadłem na wskazane miejsce. Chcialem jak najszybciej znalesc sie przy swojej rodzinie.
Po kilku sekundach kobieta zatrzymała sie pod drzwiami od sali w ktorej lezał Jexon. Otworzyła drzwi wjezdzajac ze mna do srodka. Moja obecnosc w pokoju odrazu przykula uwage Seleny.
- Justin - szepnela podchodzac do wozka.
- Czesc Skarbie - wyszeptałem wstajac z wozka. Poczym bez slowa przytulilem drobne cialo brunetki. Czulem sie najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi w tamtej chwili.
- Jak sie czujesz ? - zapytała Selena odsuwajac sie ode mnie.
- Bywalo lepiej ale daje rade - odpowiedziałem posylajac jej szczery usmiech.
- Jak mały ? - zapytałem natychmiast podchodzac do niego. Jexon spal wygladal na zmeczonego.
Chwyciłem jego drobną raczke poczym przysunelem ją do ust i pocalowałem.
- Lekarze mowią ze teraz już bedzie wszystko dobrze - odpowiedziała.
Spedzilismy z Seleną kilka minut w ciszy przygladając sie naszemu synkowi.
Wtedy przypomnialo mi sie jak lekarka mowila o tym jak Sel zemdlała. Postanowiłem sie dopytac dlaczego.
- Selena a ty jak sie czujesz ? - zapytałem uwaznie przygladając się jej twarzy.
Dziewczyna przegryzła dolna warge i wpatrywała sie we mnie bez slowa.
- Zemdlałas wczoraj to z przemeczenia prawda ? - dopytałem.
Brunetka przytaknela glową.
- To nie tylko dlatego Justin - odpowiedziała.
Nie rozumiejąc o czym ona mowi zmarszczyłem lekko brwi. Zastanawiajac sie nad inną przyczyną.
Dziewczyna ustala do mnie przodem i bacznie obserwowała mnie.
- Pamietasz jak spedzilismy ze sobą noc ? Wtedy gdy byles jeszcze z Cornelia - wyszeptała.
- Sel prosze cie nie rozmawiajmy o tym teraz - odpowiedzialem natychmiast.
Ona pokreciła glowa na boki a na jej ustach pojawil sie szeroki usmiech.
- Jestem w ciazy - dodała.
Z poczatku nie docierało do mnie co wlasnie uslyszałem. Stalem jak zamurowany.
- Wiem ze to nie najlepszy czas na drugie dziecko - oznajmila posyłając mi słaby usmiech.
- Zrozumiem jesli nie bedziesz nas chcial - dodała opuszczając wzrok na ziemie.
- Żartujesz ?! -zapytałem
- Ciesze sie ! Ogromnie sie ciesze kochanie - dodalem poczym objelem dziewczyne i wpilem sie w jej usta nie pytajac o zgode. Ku mojemu zaskoczeniu Sel oddala pocalunek.
- Ktory to miesiac ? - zapytałem konczac pocalunek.
- Początek trzeciego miesiaca - odpowiedziała poczym wtuliła sie w moj tors.
Kilka sekund stalismy w objeciach. Nie chcialem aby ta chwila sie konczyla.
- Będę miał siostrzyczke ? - uslyszelismy dzieciecy glos. Oboje z Selena natychmiast obrocilismy sie w strone Jexona.
- Synku - zawolala Selena przytulając i calując chlopca.
- Cześć smyku - przywitałem go czując jak po moich policzkach splywają lzy.
- To bede mial to rodzenstwo ? - dopytywal mały nie zwracając uwagi na mnie i na Selene.
Matka chlopca przytaknela glowa.
- Bedziesz miał rodzenstwo - odpowiedziałem sam nie mogąc uwierzyc w tą nowine.
- Supeeer ! - krzyknał radosnie chlopiec na co oboje z zona zaczelismy sie smiac.
Wtedy bylem pewien ze teraz wszystko sie ulozy. Ze cala nasza trojka wrocimy do domu i bedziemy szczesliwi. No z czasem bedzie nas wiecej o jedną osobę ale to bedzie najwspalnialszy czas spedzony w rodzinie.
Chciałem wstac z łożka i pojsc do pokoju mojego syna w ktorym zapewne takze znajduje sie Selena.
Usiadłem na lozku delikatnie wstając na nogi. Rana ktora powstala pod czas przeszczepu zaczela rwac przezco z moich ust wydobyl sie mimiowolnie cichy jek.
Powoli zaczelem stawiac kroki aby jak najszybciej oposcic sale.
Po kilku metrach wolnego kroku znalazlem sie na korytarzu. Nie zwracając na gapiow ktorzy przemiezali korytarz dzielnie dazylem do celu.
- Panie Bieber co pan robi ?! - uslyszałem za sobą kobiecy glos.
Przystanełem w miejscu odwracając się aby spojrzec na pielegniarke.
- Nie rozumiem - wymamrotałem spogladajac na kobiete.
- Pan musi lezec , odpoczywac a nie spacerowac po szpitalu - wyjasniła.
Westchnelem glosno poczym zacisnelem usta w waska linie.
- Ide do syna. Chce go zobaczyc - odpowiedziałem ponownie ruszając przed siebie.
Poczulem na swoim ramieniu dotyk dloni kobiety.
- Prosze usiasc zawioze pana - poinformowała mnie poczym wskazała na wozek. Nie protestując usiadłem na wskazane miejsce. Chcialem jak najszybciej znalesc sie przy swojej rodzinie.
Po kilku sekundach kobieta zatrzymała sie pod drzwiami od sali w ktorej lezał Jexon. Otworzyła drzwi wjezdzajac ze mna do srodka. Moja obecnosc w pokoju odrazu przykula uwage Seleny.
- Justin - szepnela podchodzac do wozka.
- Czesc Skarbie - wyszeptałem wstajac z wozka. Poczym bez slowa przytulilem drobne cialo brunetki. Czulem sie najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi w tamtej chwili.
- Jak sie czujesz ? - zapytała Selena odsuwajac sie ode mnie.
- Bywalo lepiej ale daje rade - odpowiedziałem posylajac jej szczery usmiech.
- Jak mały ? - zapytałem natychmiast podchodzac do niego. Jexon spal wygladal na zmeczonego.
Chwyciłem jego drobną raczke poczym przysunelem ją do ust i pocalowałem.
- Lekarze mowią ze teraz już bedzie wszystko dobrze - odpowiedziała.
Spedzilismy z Seleną kilka minut w ciszy przygladając sie naszemu synkowi.
Wtedy przypomnialo mi sie jak lekarka mowila o tym jak Sel zemdlała. Postanowiłem sie dopytac dlaczego.
- Selena a ty jak sie czujesz ? - zapytałem uwaznie przygladając się jej twarzy.
Dziewczyna przegryzła dolna warge i wpatrywała sie we mnie bez slowa.
- Zemdlałas wczoraj to z przemeczenia prawda ? - dopytałem.
Brunetka przytaknela glową.
- To nie tylko dlatego Justin - odpowiedziała.
Nie rozumiejąc o czym ona mowi zmarszczyłem lekko brwi. Zastanawiajac sie nad inną przyczyną.
Dziewczyna ustala do mnie przodem i bacznie obserwowała mnie.
- Pamietasz jak spedzilismy ze sobą noc ? Wtedy gdy byles jeszcze z Cornelia - wyszeptała.
- Sel prosze cie nie rozmawiajmy o tym teraz - odpowiedzialem natychmiast.
Ona pokreciła glowa na boki a na jej ustach pojawil sie szeroki usmiech.
- Jestem w ciazy - dodała.
Z poczatku nie docierało do mnie co wlasnie uslyszałem. Stalem jak zamurowany.
- Wiem ze to nie najlepszy czas na drugie dziecko - oznajmila posyłając mi słaby usmiech.
- Zrozumiem jesli nie bedziesz nas chcial - dodała opuszczając wzrok na ziemie.
- Żartujesz ?! -zapytałem
- Ciesze sie ! Ogromnie sie ciesze kochanie - dodalem poczym objelem dziewczyne i wpilem sie w jej usta nie pytajac o zgode. Ku mojemu zaskoczeniu Sel oddala pocalunek.
- Ktory to miesiac ? - zapytałem konczac pocalunek.
- Początek trzeciego miesiaca - odpowiedziała poczym wtuliła sie w moj tors.
Kilka sekund stalismy w objeciach. Nie chcialem aby ta chwila sie konczyla.
- Będę miał siostrzyczke ? - uslyszelismy dzieciecy glos. Oboje z Selena natychmiast obrocilismy sie w strone Jexona.
- Synku - zawolala Selena przytulając i calując chlopca.
- Cześć smyku - przywitałem go czując jak po moich policzkach splywają lzy.
- To bede mial to rodzenstwo ? - dopytywal mały nie zwracając uwagi na mnie i na Selene.
Matka chlopca przytaknela glowa.
- Bedziesz miał rodzenstwo - odpowiedziałem sam nie mogąc uwierzyc w tą nowine.
- Supeeer ! - krzyknał radosnie chlopiec na co oboje z zona zaczelismy sie smiac.
Wtedy bylem pewien ze teraz wszystko sie ulozy. Ze cala nasza trojka wrocimy do domu i bedziemy szczesliwi. No z czasem bedzie nas wiecej o jedną osobę ale to bedzie najwspalnialszy czas spedzony w rodzinie.


