piątek, 26 sierpnia 2016

Rozdział 7 - Brzydze się Tobą!

Cornelia Saimon

Właśnie wróciłam do domu z Gran Canari. W porównaniu do Justina ja nie miałam zamiaru wracać pospiesznie do swojego miasta bo księżniczka Selena się zezłościła. Owszem pojechałam tam tylko po to aby spróbować zbliżyć się do Justina. Wiem że jest żonaty i ma synka ale dla mnie to nie problem. Wróciłam do miasta tylko i wyłącznie aby go odzyskać. I dokonam tego za wszelką cene. Namówiłam Scotera aby to mnie wybrał jako suport Justina na najbliższą trase. Podczas tego czasu uwiode Justina i zdobęde jego serce na nowo. A Selenka i jej bachor pójdą w zapomnienie.
Siadziałam na fotelu oglądając jakąś beznadziejną telenowele gdy z zajęcia wyrwał mnie dzwięk mojego telefonu. Wziełam go jak najszybciej i spojrzałam na wyświetlacz. Miałam cichą nadzieje że to Jus jednak moja nadzieja prysła gdy zobaczyłam napis Selena.
- Słucham - powiedziałam natychmiast po odebraniu polączenia.
- Cześć możemy się spotkać ? Teraz musimy pogadać - usłyszałam pewny siebie głos Seleny w słuchawce.
- Jasne , jestem w domu. A coś się stało ? - zapytałam uśmiechając sie szeroko. Doskonale wiedziałam o czym ta idiotka chce gadać.
- Tak ty się stałaś - burkneła i rozłączyła się.
Odłożyłam telefon na stolik i wybuchłam głośnym śmiechem. Czy ta dziewczyna myśli że przyjdzie i powie mi że mam się odczepić od jej męża to to zrobie ? W życiu ona dopiero się przekona do czego jestem zdolna.
Po 10 minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Szybkim krokiem podeszłam do nich a następnie otworzyłam je. Przede mną stała brunetka która natychmiast wymineła mnie w drzwiach i weszła do mieszkania zatrzymując się dopiero w salonie. Zamykając drzwi ruszyłam za nią.
- Co sie stało ? - zapytałam udając głupią.
- Czy miedzy wami jest coś ? - zapytała natychmiast posyłając mi złowrogie spojrzenie.
Słysząc jej słowa zaczełam się śmiać. Ale dzieki temu pytaniu wpadł mi genialny pomysł do głowy.
- Co Cie tak do cholery śmieszy ?! - wrzasneła a ja wkońcu przestałam się śmiać.
- Ty - odpowiedziałam krótko.
- Jesteś taka naiwna i głupia że nie sposób się nie śmiać - dodałam uśmiechając się sztucznie.
- Nie interesuje mnie twoja opinia o mnie chce tylko wiedzieć czy tamtej nocy miedzy wami coś było - powiedziała oschle brunetka.
- Powiem Ci tyle..- zaczełam.
- Jesteś głupia jeśli myślałaś że zaprzyjaźniłam się z tobą tylko dlatego że cie lubie - mówiłam spoglądając na Selene która słuchała mnie z uwagą.
- Chciałam się tylko ponownie zbliżyć się do Jusa - skończyłam.
- Jesteś dziwką ! Chcąc zbliżyć się do żonatego faceta ! - krzyknęła w odpowiedzi machając nerwowo rękami.
Na jej słowa parsknełam. Podeszłam bliżej brunetki i stanełam z nią twarzą w twarz.
- Twojemu meżowi to jakoś nie przeszkadza i nie przeszkadzało tamtej nocy - powiedziałam uśmiechając się szeroko.
- Nienawidze Cie ! - wrzasneła i wybiegła z salonu.
Ja stojąc w salonie w dalszym ciągu byłam z siebie dumna że dopiełam swego i ta idiotka uwierzyła mi w to co powiedziałam. Oczewiście że miedzy mną a Justinem nic nie było tamtej nocy. Był pijany ale mimo tego ciągle powtarzał że kocha Selene. Nie przeszkadza mi to bo mam zamiar sprawić że Justin zacznie mnie pragnąć i będzie ze mną i pożuci dla mnie swoją wieśniacką rodzinkę. Taki mężczyzna potrzebuje prawdziwej kobiery a nie takiej kury domowej.

Selena Bieber

Idąc do Cornelii miałam nadzieje że powie mi że miedzy nią a Justinem nic się nie wydarzyło tamtej nocy w hotelu jednak myslilam się. Gdy blądynka wykrzyczała mi w twarz że Justinowi nie przeszkadzało to że ma żone i dziecko miałam już pewność że mnie zdradził. Wybiegając z domu Saimon wiedziałam że nie moge pozostać z Justinem ani chwili dłużej. Wbiegłam do domu nie zwracając uwagi na niego i skierowałam się do sypialni.
- Selena co się dzieje ? - usłyszałam meski głos który należał do mojego męża.
Nie zwracając uwagi na jego obecność wyciągnęłam walizkę spod łóżka i zaczełam pakować swoje rzeczy z szafki.
- Czemu ty się kurwa pakujesz ?! - usłyszałam z ust Justina.
- Selena mówie do Ciebie - dodał a na swojej rece poczułam silne pociągnięcie.
- Nie dotykaj mnie ! Brzydze się tobą ! - wrzasnęłam natychmiast reagując na jego dotyk.
- Co ? - zapytał próbując ponownie ując moje dłonie. Jednak ja odsunełam się na bezpieczną odległość.
- Wszystko już wiem Justin ! - krzyknełam patrząc w oczy mężczyźnie któremu do dziś bezgranicznie ufałam. A teraz brzydze się nim.
- Kurwa o czym ty do cholery mówisz ?! - krzyknął a jego szczeka momentalnie się napieła.
- Jak to szło ? Ah tak ! Ślubuje Ci miłość wierność i uczciwość małżeńską ! - mruknełam przypominając sobie jak Justin składał przysiegę przed bogiem. Poczułam jak moje policzki robią się mokre pod wpływem łez które zaczynały spływać po moich policzkach.
- Przecież ja Cie nie zdradziłem - powiedział stanowczo marszcząc brwi.
- Nie wierze Ci Justin. Cornelia mówiła Mi co innego - oznajmilam kończąc swoje pakowanie.
- Byłaś u niej ? - zapytał zdziwiony.
Milczałam nie miałam ochoty już na jakąkolwiek rozmowe z nim.
- Selena porozmawiajmy - poprosił.
- Możesz mi przysiegnąć że tego nie zrobiłeś ? - zapytałam patrząc wprost jego czekoladowe oczy w których tak uwielbiałam zatapiać swoje spojrzenie.
Twarz szatyna pobladła i on sam wyglądał jakby się nad czymś zastanawiał.
- Tak myślałam - odpowiedziałam biorąc walizkę z łożka z zamiarem opuszczenia sypialni.
- Czekaj, wtedy piliśmy drinki i to dużo później poszliśmy do jej pokoju i..- przerwał.
Spojrzałam pytająco w stronę szatyna.
- I ? - zapytałam.
Szatyn stał i drapał nerwowo się po karku.
- I nie pamiętam co dalej..- powiedział wypuszczając z ust powietrze.
Prychnełam i biorąc walizkę do rąk skierowałam się do wyjścia.
- Chyba cierpisz na demencję - warknełam oschle.
- Jak można kogoś zdradzić i tego nie pamietać - dodałam.
- Selena prosze porozmawiajmy. Nie pamiętam czy cie zdradziłem czy nie. - krzyczał błagalnym tonem.
- Jesteś beznadziejny ! Daj mi spokój po Jexona przyjdę jutro i mam nadzieje że Ciebie u rodziców nie będzie - powiedziałam oschłym tonem i wyszłam.
Słyszałam jeszcze wołanie Justina ale nie miałam najmniejszej ochoty na słuchanie go. Zdradził mnie a dodatku tego nie pamieta. Dla mnie to był już koniec naszego małżeństwa.




sobota, 20 sierpnia 2016

Rozdział 6 - Jesteś najlepszym tatą..

Justin Bieber

Gdy Selena wybiegła z pokoju Cornelii wróciłem po swoje rzeczy żegnając się z przyjaciółką i wyszedłem pośpiesznie z pokoju aby zdążyć za swoją żoną. Jednak nie było mi to dane bo zostałem zaatakowany tuż przy windzie przez tłum swoich fanek.
Po niespełna godzinie czasu gdy już wkońcu dotarłem do pokoju rozejrzałem się po amartamęcię z nadzieją że zastanę tu brunetkę. Jednak nie było jej tutaj. Zajrzałem do szafek w których trzymała swoje ubrania były puste. Wiedziałem że skoro nie ma jej rzeczy to tym bardziej nie ma jej już w tym hotelu. Spojrzałem na zegarek który wyświetlał godzinę 12.45.
- Cholera ! - warknąłem przeczesując dłonią swoje włosy. Wiedziałem że nie zdąże już na samolot do domu który wylatuje za 15 minut i którym zapewne wraca Selena.
Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer.
- Keny - zaczełem gdy tylko połączenie się nawiązało.
- Przyślij mi odrzutowiec na adres który wyśle ci sms ok ? - dodałem pośpiesznie.
- Okej Justin. - odpowiedział.
Gdy zakończyłem rozmowę ze swoim pracownikem a zarazem dobrym kumplem. Napisałem wiadomość z adresem mojego pobytu i wysłałem tak jak mówiłem wcześniej do Kenego. Odłożyłem telefon na łożku i podeszłem do szafki zaczynając pakować swoje ciuchy do walizki. Po niespełna 20 minutach kończąc pakowanie zapiełem walizkę i biorąc telefon z łożka wyszedłem z pokoju.
Podeszłem do recepcji chcąc wymeldować się z pokoju.
- Witam Panie Bieber - powiedziała rudowłosa młoda dziewczyna gdy tylko zobaczyła mnie przy recepcji.
- Cześć chciałem wymeldować się z pokoju - oznajmiłem tlumacząc jej powod mojej obecności.
Dziewczyna zaczeła coś wpisywać do komputera.
- Ale termin opuszczenia apartamentu mija dopiero za dwa dni - powiedziała spoglądając na mnie.
- Wiem ale musze wracać do żony i synka - odpowiedziałem spoglądając na ekran mojego telefonu.
- Co to za żona że wraca do domu bez męża - zapytała a raczej stwierdziła.
- Ja to bym nigdy takiego męża nie zostawiła - dodała posyłając mi zalotne spojrzenie. Zaśmiałem się.
- Moja żona jest ideałem dla mnie - stwierdziłem.
- Czy już mnie wymeldowałaś ? - zapytałem zmieniając temat. Chcąc uniknąć dalszej bezsensownej rozmowy.
- Tak. Gotówka czy karta ? - zapytała
- Karta - odpowiedziałem przybliżając swoja kartę do czytnika i zapłaciłem za pobyt tutaj. Chowając kartę do portfela odwrócilem się z zamiarem opuszczenia holu a zarazem hotelu.
- Zadzwonisz do mnie ? - usłyszałem pytanie za sobą.
- Nie. Kocham Selene a takie dziewczyny jak ty lecące na sławe moją i moje pieniądze mnie nie interesują - odpowiedziałem nawet się nie odwracając poczym wyszedłem z hotelu.
Będąc już na zewnątrz dostrzegłem czekającego na mnie Kenego. Podszedłem do niego i przywitalem się.
- To co lecimy ? - zapytałem posyłając mu delikatny uśmiech.
Chlopak przytaknął i ruszył przed siebie. Najprawdopodobniej w miejsce w którym mógł ,, zaparkować ,, samolot.
Po 20 minutach  dotarlismy na plaże gdzie już z daleka widziałem odżutowiec. I pełno ludzi wokół niego.
- Justin moge zapytać co się stało ? - usłyszałem z ust kolegi.
- Wracam do domu - odpowiedziałem.
- A Selena ? - zapytał
Westchnąłem zdajac sobie sprawę że Keny nie odpósci puki nie dowie się całej prawdy.
Gdy bylem dość blisko samolotu ludzie zaczeli piszczeć na mój widok i krzyczeć że chcą ze mna zdjęcia i że mnie kochają. Doceniam to że są za mną ale w tamtej chwili nie miałem ochoty na kontakt z fanami. Milcząc i nie reagujac na nich poprostu wsiadłem do środka a zaraz za mną Keny.
- Więc ? - zapytał niepewnie patrząc wyczekująco w moją stronę.
- Selena myśli że zdradzam ją z Cornelią. Zobaczyła mnie w jej pokoju. Piliśmy a Sel spała w naszym pokoju. Nie wróciłem na noc i ona spakowała się i prawdopodobnie leci już do domu - powiedziałem w skrócie.
- To masz teraz przejebane - zaśmiał się.
- Wiem - odpowiedziałem.
Podczas lotu rozmawiałem jeszcze z Kenym na temat tego co zdażyło się w Gran Canarii.
Po 6 godzinach lotu wylondowałem na dachu willi rodziców. Specjalnie tam kazałem dobudować mały parking na mój odżutowiec.
Po kilku sekundach wysiadłem ze środka i chwyciłem swoją torbę podróżną kierując się w stronę drzwi które zaprowadzą mnie do domu rodziców.
- Tatuś tatuś - usłyszałem krzyk swojego synka który wybiegł zza drzwi. Puściłem torbę i rozłożyłem rece chcąc objąc mojego małego szkraba.
- Cześć synku - przywitałem sie całując go w głowkę.
- Dobzie zie wrociles bo mamusia placała - oznajmił patrząc na mnie i posmutniał. A mi zrobiło się głupio dobrze wiedziałem że to moja wina.
- Zaraz porozmawiam z mamusią i nie będzie już płakać - oznajmiłem idąc z synkiem korytarzem do środka willi rodziców.
Po chwili znalazłem się w środku w salonie gdzie zastałem tam moją matkę sprzątającą zabawki Jexona.
- Cześć mamuś - przywitałem się całując ją w policzek.
- Cześć. Nieźle narozrabiałeś Justin - powiedziała patrząc na mnie surowym wzrokiem.
- Mamo daj spokój . Gdzie Selena ? - zapytałem rozglądając się po pomieszczeniu.
- Spi - odpowiedziała.
- Nie idz do niej. Daj jej odpocząc - powiedziała dodając natychmiast.
- Muszę z nią porozmawiać - powiedziałem dżącym głosem.
- Nie teraz. Zajmij się synem - odpowiedziała.
Nie chcąc się kłocic z matką zrobiłem jak mówiła. Może ma racje że Selena odpocznie to wtedy z nią porozmawiam i wylumacze jej wszystko na spokojnie. Uklęknęłem przy Jexonie który bawił się grzecznie na dywanie.
- Idziemy na spacer ? - zapytałem.
- Taaak - krzyknął radośnie z wielkim uśmiechem na ustach. Po chwili trzymałem małego na rękach kierując się z nim do wyjścia. Miedzy czasie ubrałem mu buty i wyszliśmy.
- Kocham Cie tatusiu. Jesteś najlepsim tatią na świecie - wyszeptał do mojego ucha wtulając się we mnie. Uśmiechnełem się słysząc jego słowa. Byłem szcześliwy że mam wszystko czego potrzebuje od życia. Kariere , pieniadze , fanów a przede wszystkim syna i cudowną żone. Wiedziałem że muszę się postarać aby ich nigdy nie stracić.




wtorek, 16 sierpnia 2016

Rozdział 5 - Jesteś beznadziejny Justin

Selena Bieber

Otworzyłam swoje zaspane oczy i spojrzałam na miejce obok siebie na łóżku gdzie powinien spać mój mąż. Właśnie powinien. Przejechałam dłonią po miejscu aby sprawdzić jak dawno wstał. Ku mojemu zdziwieniu pościel była zimna i wyglądała idealnie więc to potwierdziło tylko to że Biebera nie było całą noc. Usiadłam na łóżku rozglądając sie po sypialni z nadzieją że zobacze jakiś ślad pobytu tutaj męża niestety wszystko wyglądało tak jak wczorajszej nocy gdy kładłam się spać. Przetarłam dłonią twarz i wstałam z łóżka. Wyszłam z sypialni sprawdzając każde pomieszczenie po koleji kuchnia , łazienka , salon z nadzieją że tam spotkam Justina jednak myliłam się. Nigdzie go nie było. Do głowy zaczeły przychodzić mi różne czarne scenarjusze. A to że może go ktoś napad z nadzieją obrobienia go. Albo ktoś go pobił ponieważ go nie lubią. Tak Justin ma nie tylko fanów ale też antyfanów. Mając te wszystkie złe myśli w głowie szybko weszłam do sypialni aby się ubrać i wyjść z pokoju szukać męża. Po 10 minutach byłam już gotowa do wyjścia. Miałam już wychodzić z pokoju gdy usłyszałam dzwonek swojego telefonu. Wyciągnęłam go pośpiesznie z torebki i spojrzałam na wyświetlacz. Dzwonił numer prywatny. W mojej głowie pojawila się myśl że dzwonią ze szpitala w sprawie Justina.
- Halo - powiedziałam niepewnie gdy odebrałam połączenie.
- Mamusiu to ja Jexioń - usłyszałam słodki chłopięcy głosik. Odetchnęłam z ulgą gdy w słychwace usłyszałam głos swojego synka.
- Synku to ty. Co u ciebie skarbie ? - zapytałam starając się brzmieć naturalnie.
- Nic teńśknie zia wami mamusiu - powiedział chłopczyk smutnym głosem.
- My za tobą też kochanie. Ale już niedługo się zobaczymy. Mamusia i Tatuś wracają za dwa dni - powiedziałam uśmiechając się sama do siebie. Tak bardzo tęsknilam za synkiem że mimo iż bardzo podoba mi się tutaj chciałabym już wracać do niego.
- A dzie tatuś ? - zapytał synek.
- Tato się kąpie w łazience - skłamałam. Nie miałam prawa mówić mojemu synkowi że nie wiem gdzie jest jego tato. Nie chciałam go martwić.
- Ahia. Dobzie ja musie juś końcyć bo babcia mnie woja - powiedział pośpiesznie.
- Do zobaczenia synku kocham cie - powiedziałam a w tym samym momencie usłyszałam sygnał zakończonego połączenia.
Po skończonej rozmowie schowałam telefon spowrotem do torebki i wyszłam z pokoju kierując się do windy.
Po 5 minutach byłam na samym dole hotelu. Jedyne co mi przyszło do głowy to iść do recepcji i zapytać tam o Justina.
Jak pomyślałam tak zrobiłam. Po kilku sekundach stałam przy ladzie recepcji na której stała starsza kobieta.
- Witamy w hotelu Plaza w czym mogę pomoć ? - wypowiedziała jakby recytowała wierszyk na pamięć.
- Dzień dobry. Nazywam się Selena Bieber i jestem zameldowana w tym hotelu. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Kobieta patrzyła na mnie uważnie i czekała aż odezwe się ponownie. Własnie problem był w tym że nie wiedziałam jak mam zapytać się o swojego męża. Bo przecież jaka żona nie wie gdzie jest jej mąż?
- Em chciałabym się zapytać..- zaczęłam przerwając swoją wypowiedz i wziełam głeboki oddech.
- Chciałabym się zapytać czy nie wiedziała pani tutaj Pana Biebera ? - dokończyłam spoglądając na kobiete z nadzieją że powie mi gdzie jest mój mąż.
- Przykro mi ale nie widziałam go dziś tutaj. - odpowiedziała.
Odeszłam bez słowa od recepcji kierując się przed siebie. Zupełnie nie wiedziałam gdzie mam teraz szukać. Skierowałam się do windy z zamiarem pojechania do restauracji w której go wczoraj zostawiłam razem z Cornelią.
- Właśnie ! - krzyknęłam gdy dotarło do mnie gdzie mam szukać.
Szybkim krokiem weszłam do windy. Będąc w środku wcisnełam numer piętra na którym swój pokój ma Cora. Będąc na danym piętrze prawie że biegłam do pokoju dziewczyny. Nie pukając wbiegłam do pokoju kierując się do salonu. Tam ujrzałam blądynkę siedzącą na sofie wraz z moim mężem popijających kawe. Ten widok wywołał u mnie natychmiastowe napięcie się wszystkich mięśni. A ja sama czułam że zaraz dostane furii.
- Nie przeszkadzam ! - powiedziałam dość głośno aby zwrócić na siebie ich uwagę bo niestety byli tak zajęci sobą że nie zauważyli mojej obecności.
- O kochanie..cześć - powiedział Justin wstając z sofy i kierując się w moją strone.
- O kochanie cześć ?! Tylko tyle masz mi do powiedzenia ?! - wrzasnełam wymachując przy tym rękami.
Czułam na sobie wzrok dziewczyny jednaj nie miałam ochoty na nią zwracać uwagi.
- Selena przecież ja tylko pije z nią kawę - tłumaczył Justin.
- Całą kurwa noc ! Nie było cie na noc ! - krzyczałam. Na ogół nie przeklinam ale kto normalny w takie sytuacji by nie używał wulgaryzmów.
- Kochanie przepraszam..poszliśmy na drinka i jakoś się zasiedziałem..piliśmy i wspominaliśmy stare dobre czasy - usłyszałam z ust szatyna. Który prawdopodobnie jeszcze do końca nie wytrzeźwiał.
- Świetnie ! Ja się martwiłam ! A ty debilu siedziałeś i wspominałeś sobie stare dobre czasy ! - odpowiedziałam.
- Kochanie nie o to mi chodziło przepraszam - wybełkotał chcąc mnie przytulić. Nie miałam ochoty aby mnie dotykał dlatego zrobiłam krok w tył unikając dotyku.
- A o co ?! Jak ci tak źle i teskno za tym to wróć do swoich dawnych czasów - burknęłam.
- Selena nie dramatyzuj - usłyszałam z ust blądynki.
- Zamknij się ! A tobie nie wstyd zabierać się za żonatego faceta ! - krzyknęłam w stronę dziewczyny którą niegdyś uważałam za przyjaciółkę.
- Kochanie my nic nie zrobiliśmy - usłyszałam głos szatyna. Spojrzałam na niego wrogo powtrzymując się aby nie uderzyć go w twarz.
- Mieliśmy spędzić razem wakacje a ty przesiadujesz pijany ze swoją byłą. Mam dość wracam do domu. Do syna który czeka na mnie. - burknęłam odwracając się napięcie i ruszyłam w stronę drzwi aby wyjść z pokoju w którym nie chciałam ani chwili przebywać.
- Mieliśmy wracać za dwa dni - powiedział szatyn łapiąc mnie za dłoń przez co stanełam w miejscu. Analizowalam jego słowa w myślach z nadzieją że się przesłyszałam. Jednak była to prawda. Chciał zostać tu dwa dni mimo że jestem wściekła za to co zrobił.
- Jesteś beznadziejny Justin - wymruczałam i wyrywając się z jego uścisku opóscilam pokój.
Po 5 minautach byłam w pokoju hotelowym i pakowałam walizkę. Byłam pewna że chce wracać. Wiedziałam że jeśli jest tu Cora te wakacje już nie będą udane. Myślałam że doskonale znam swojego męża. Jednak nie znałam go tak jak myślałam że go znam. Mój własny mąż wolał spędzić noc przy piciu ze swoją ex niż ze mną własną żoną. Nie mam pewności że mnie z nią zdradził ale jeśli się dowiem że tak to będzie koniec naszego małżeństwa. Oboje mówili mi że nic między nimi nie było. I mam nadzieje że mówią prawdę bo mimo wszystko kocham Justina ponad życie. Co nie zmienia faktu że jestem na niego wściekła.
Gdy spakowałam walizki wyszłam z pokoju i udałam się do windy. Następnie przeszłam hol hotelowy i wyszłam przed wielki budynek gdzie czekala na mnie taksówka która między czasie udało mi się zamówić. Ze swoją zdolnością hiszpańskiego nie było to łatwe.
- Na lotnisko - powiedzialam po hiszpańsku z trudnością.
Kierowca taksówki po uprzednim zapakowaniu mojej walizki do bagażnika usiadł na miejsce kierowcy odpalając silnik. Uśmiechnęlam się w duchu bo to znaczyło że mimo mojej fatalnej mowy po hiszpańsku on jednak zrozumiał.






poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Rozdział 4 - To miały być nasze wakacje

Selena Bieber

Od pięciu dni razem z Justinem jesteśmy na wakacjach na Gran Canari. Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu. Jest tak jak było zanim zaszłam w ciąże.
Dziś mój mąż wymyślił że idziemy na romantyczną kolację aby uczcić nasz długotrwały związek. Cieszy mnie fakt że mimo tego że Justin na codzień jest artystą to potrafi być jeszcze romantyczny.
- Kochanie gotowa jesteś ? - usłyszałam głos Justina który dobiegał zza drzwi łazienki w której się znajdowałam.
- Jeszcze chwila - odpowiedziałam dość głośno aby usłyszał.
Po kilku minutach skończyłam robić swój makijarz specjalny na tą okazję. Nie codzien chodzę z własnym mężem na kolację a to dlatego że praktycznie ciągle nie ma go w domu. Odkladając szminkę do kosmetyczki ostatni raz przeglądłam się w lustrze. Poczym wyszłam z łazienki. Szukałam wzrokiem Justina który powinien czekać w pokoju jednak go nie było. Westchnęłam głośno.
- Wyglądasz nieziemsko. Warto było czekać - usłyszałam cichy szept przy moim uchu który należał do szatyna. Uśmiechnełam się słysząc jego słowa. Obróciłam się przodem do niego oplatając rękoma jego szyje. Wtedy moim oczom ukazał się szatyn który też wyglądał zjawiskowo. Był ubrany w dopasowany garnitur , włosy miał idealnie postawione na żel. Wyglądał bosko.
- Ty też wyglądasz zjawiskowo kochanie - oznajmiłam delikatnie muskając jego usta.
- Może zostaniemy w pokoju i będziemy się tak podziwiać - zaproponował na co ja zachichotałam.
- Będziemy podziwiać każdą cześć swojego ciała - wyszeptał zjezdzając dłonią po moich plecach zatrzymując ją na pośladku.
- Najpierw obiecałeś mi kolacje - odpowiedziałam odchodząc od Biebera i stając przed drzwiami. Justin już nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się szczerze. Oboje wyszliśmy z pokoju udajac sie do windy.
- Mam nadzieje że restauracja hotelowa będzie dobra - powiedział poprawiając swoją marynarkę.
Po kilku sekundach wyszliśmy z windy udając się do restauracji.
- Witamy Państwa Bieber  - powiedział latynoski kelner kłaniając się w progu restauracji.
- Witam - ukłoniłam się posyłając mężczyźnie serdeczny uśmiech.
- To państwa stolik - wskazał kelner poczym odszedł. Chciałam już sama odsunąć sobie krzesło i usiąść jednak mój mąż zrobił to za mnie.
- Jak gentelmen - wyszeptałam uśmiechając się.
- Dla Ciebie zawsze - odpowiedział poczym sam zajął miejsce przy stoliku.
Po chwili latynoski kelner ponownie zjawił się przy naszym stoliku. Podał nam karty któte natychmiast otworzyliśmy aby zamówić dania. Po około 5 minutach złożyliśmy zamówienie.
- Pięknie tu prawda - powiedziałam rozglądając się po pomieszczeniu.
- Masz rację. Ładnie tu - odpowiedział spoglądając na mnie z uśmiechem.
- Państwa zamówienie - usłyszeliśmy z ust kelnera.
Gdy kelner podał nam nasze dania odszedł a my zaczeliśmy sporzywać dania.
- Muszę przyznać że smaczne mają tu jedzenie - powiedział Justin po kilku minutach gdy akurat skończył jeść swoją porcję.
- Pyszne - odparłam wycierając uchusteczką kąciki ust po skończonym posiłku.
Justin chwycił butelkę czerwonego wina aby napełnić nim dwa kieliszki. Wtedy do moich uszu dotarła dobrze mi znana piosenka.
- Perfect together - wyszeptałam spoglądając na szatyna.
- Pamietasz Kochanie ? - zapytał. Dobrze wiedziałam o czym on mówi. Dokładnie pamiętam wieczór w klubie gdy Justin zaśpiewał dla mnie tą piosenkę wtedy jeszcze nie był znanym piosenkarzem.
- Doskonale pamiętam kochanie - odpowiedziałam.
- Zatańczymy ? - zapytał wyciągając swoją dłoń ku mnie. Bez zastanowienia chwyciłam jego dłoń. Po kilku sekundach oboje byliśmy na małym parkiecie tańcząc wtuleni w swoje objęcia. Chciałam aby ten wieczór nigdy się nie kończył. Niby wszyscy tutaj znali Justina ale nikt nie zakucał nam naszej przestrzeni. Po tańcu ze swoim partnerem wróciliśmy do stolika popijając wino , rozmawiając i wspominając wspólne chwile które miały miejsce podczas naszego związku.

Justin Bieber

Podczas spędzania wieczoru ze swoją ukochaną byłem najszczęśliwszy na świecie. Nikt nam nie przeszkadzał prosząc mnie o autograf mimo że wiedzieli kim jestem. Ludzie tutaj umieli uszanować czyjąś prywatność.
- Hej gołąbeczki ! - usłyszałem damski znajomy głos. Odwróciłem się w stronę skąd dobiegał głos i nie wierzyłem własnym gałką ocznym w to co widze. A mianowicie kogo.
- Cornelia - wyszeptała zdziwiona Selena gdy tylko blądynka znalazła się przy naszym stoliku.
- Cześć co ty tu robisz ? - zapytałem.
- A właśnie przyleciałam i postanowiłam was poszukać bo przecież mówiłeś że spędzacie tutaj wakacje - odpowiedziała a ja poczułem na sobie przeszywające gniewne spojrzenie mojej żony. Selena i Cornelia przyjaźniły się ale najwyraźniej fakt że Cora jest tutaj nie zadowalał mojej żony.
- Miło cie widzieć - powiedziała brunetka z wymuszonym uśmiechem wstając ze swojego miejsca.
- Justin możemy porozmawiać ?  - zapytała natychmiast kierując się w strone wyjścia z restauracji.
- Siadaj zaraz wrócimy - poinformowałem blądynke i ruszyłem do miejsca gdzie czekała na mnie wsciekła żona.
- Co to ma znaczyć ?! - zapytała prawie że krzycząc gdy tylko stanęłem obok niej.
- Kochanie nie wiem co ona tu robi - odpowiedziałem szczerze.
- Nie wiesz ! Przecież ponoć sam jej tu napisałeś że my tu spędzamy wakację ! - powiedziała z wyrzutem.
- Pisałem z nią wczoraj. Bo pytała co u nas. I powiedziałem że jesteśmy na wakacjach ale nie przypuszczałem że przyleci do nas - odpowiedziałem z godnie z prawdą. Pisałem z Cornelią ale nie zapraszałem jej tutaj. I zapomniałem powiedzieć o tym Selenie. A teraz ona będzie myśleć że coś przed nią ukrywam. A tak nie jest.
- Kochanie nie denrwuj się. - poprosiłem przytulając swoją żone do siebie.
- Przecież to twoja przyjaciółka - dodałem. Wtedy moja brunetka odsunęła się ode mnie. W jej oczach zbierały się łzy.
- To miały być nasze wakacje Justin - oznajmiła a po jej policzku splyneły pojedyńcze łzy. Czulem się winny że moja kobieta czuła się zraniona. I było jej przykro. Ale przecież nie chciałem tego.
- Kochanie prosze Cie - poprosiłem chcąc objąc dziewczyne jednak ona odsunęła się unikając zbliżenia.
- Nie Justin. Ja wracam. A ty jak chcesz idz do niej - odpowiedziała poczym pobiegła do windy która akurat zatrzymała się na piętrze. Chciałem ale nie mogłem pobiec za nią. Chociaż by dlatego że muszę uregulować rachunek po kolacji. Gdy wróciłem do stolika jednym gestem dłoni poprosiłem o rachunek.
- Coś się stało ? Gdzie Selena ? - zapytała blądynka.
- Źle się poczuła - skłamałem. Nie chcialem zrobić przykrości Cornelii tym gdybym powiedział jej to co mówiła Selena.
Po chwili zapłacilem rachunek i chciałem wyjść z restauracji. Jednak moja znajoma mnie zatrzymała.
- Ej Justin może pójdziemy na drinka ? - zaproponowała. Nie byłem pewien czy chce iść ale myśl powrotu do pokoju i kłotni ze swoją żoną mnie do tego przekonało.
- Okej ale tylko jednego - odpowiedziałem z uśmiechem. Chciałem dać czas Selenie aby ochłoneła.
- Jasne skarbie - zaśmiała się blądynka i oboje wyszliśmy z restauracji kierując się do hotelowego baru.




środa, 10 sierpnia 2016

Rozdział 3 - Zachód słońca

Justin Bieber

Po tym jak oboje wsiedliśmy do taksówki panowała miedzy nami cisza. Przyjemna cisza. Selena całą drogę patrzyła przez okno i podziwiała widoki a na jej twarzy widniał wielki szczery uśmiech. Rozumiem jej zachwyt wkońcu spełniłem jej marzenie. Chciałem zabrać ją tu już dawno ale przez moją prace i liczne koncerty nie było to możliwe. Po 30 minutach taksówkach zatrzymał się przed hotelem w którym zarezerwowałem apartament dla nas na ten pobyt.
Zapłaciłem taksówkarzowi i oboje z Seleną wysiedliśmy z auta zabierając nasze bagaże z bagażnika i ruszyliśmy do wejścia do hotelu.
- Boże kochanie jak tu pięknie - pisneła brunetka rozglądając się po holu.
- Poczekaj jak zobaczysz nasz apartament - oznajmiłem uśmiechając się do zachwyconej dziewczyny. Podeszliśmy do recepcji aby zameldować się w pokoju.
- Witam chcielibyśmy się zameldować - powiedziałem do wysokiej rudowłosej dziewczyny.
- Dzień dobry Panie Bieber - odpowiedziała przesyłając mi uwodzicielski uśmiech.
- Jeden apartament dla Ciebie Justin a zwykły dla tej obok ciebie ? - zapytała niespodziewanie mierząc Selene która stała tuż obok mnie.
- Jestem jego żoną więc pokój mamy razem dziewucho - usłyszałem gniewny głos mojej żony a chwilę później poczułem jak jej dłoń zaciska się na mojej. Uśmiechnąłem się szeroko na jej słowa co sugerowało że Sel jest o mnie zazdrosna.
- Uspokójcie się drogie panie. - poprosiłem.
- Robiłem rezerwacje na jeden pokój który będę dzielić z żoną.. proszę klucz - dodałem kierując swoje słowa do recepcjonistki. Dziewczyna podała mi kartę do pokoju a razem z nią białą małą karteczkę. Którą wziełem natychmiast aby Selena jej nie zauważyła.
Udaliśmy się do winny i wchodząc do niej wcisnęłem guzik numer 30 bo właśnie na tym piętrze znajdował się nasz apartament. Spojrzałem na Selene która bez słowa stała oparta o ściane windy a jej wyraz twarzy mówił że jest wściakła.
- Możesz się na mnie tak nie patrzeć - burknęła wychodząc z windy która zatrzymała się akurat na naszym piętrze.
- Lubie jak się złościsz - odpowiedziałem. Selena zmroziła mnie wzrokiem stając pod drzwiami apartamentu czekając na to abym otworzył drzwi.
- Jeśli lubisz jak jakaś lafirynda poniekąd mnie obraża a ciebie podrywa to prosze idz do niej - odpowiedziała oschłym tonem. A ja miedzy czasie utworzyłem karty i otworzyłem nasz pokój.
- Nie poprostu jak się denerwujesz to wtedy marszczysz swój nosek i wtedy cudownie wyglądasz - zaśmiałem się kładąc w kąd nasze bagaże. Selena już się nie odezwała tylko podziwiała nasz pokój.
- Tu jest pięknie - wyszeptała zmierzając w stronę sypialni bo jeszcze tam nie była.
- Wiesz wydaje mi się że jesteś zazdrosna o mnie - wyszeptałem podchodząc do brunetki która stała tyłem do mnie i objąłem ją w tali.
- Skąd to wiesz ? - zapytała.
- No w sumie kto by się denerwował tym że mąż dostał numer od rudowłosej piękności tak aby nikt tego nie widział - oznajmiłem patrząc na reakcję swojej żony. Która była natychmiastowa. Selena odwróciła się twarzą do mnie kładąc swoje drobne dłonie na moim torsie.
- Co takiego ? - zapytała niedowierzając w moje słowa.
- Wziełeś tą karteczkę ? - dopytała natychmiastowo. Uśmiechnąlem sie chytrze i jedną dłoń wsunęłem do kieszeni spodni wyciągając karteczkę.
Na twarzy swojej żony ujrzałem rozczarowanie. Wiedziałem że się ponownie zezłościła i zrobiło jej się przykro. Sel bez słowa odsunęła się ode mnie jednak natychmiast ponownie znalazła się przede mną potym jak pociągnąłem ją za rękę.
- Puść Mnie - zarządała.
- Kochanie jesteś zazdrosna ? - zapytałem spoglądając na jej piękne ciemne oczy.
- To bez znaczenia - odpowiedziała. Westchnęłem głośno.
- Skarbie ty powinnaś najlepiej wiedzieć że z tych wszystkich kobiet tylko ciebie pragne i przy tobie jestem szcześliwy - wyszeptałem spoglądając na nią. Selena spojrzała na mnie a w jej oczach dostrzegłem radość.
- Jesteś słodki - wyszeptała muskając delikatnie moje usta.
- A co powiesz na przetestowanie łóżka ? - zapytałem z uśmiechem na ustach poruszając zalotnie brwiami.
Selena zaśmiała się na ten widok i zanim zdąrzyła cokolwiek odpowiedzieć chwyciłem ją na swoje ręce i podeszłem do łóżka. Po kilku sekundach położyłem delikatnie swoją żone na łóżku delikatnie całując jej usta.

Selena Bieber

Po upojnych chwilach ze swoim mężem postanowiliśmy razem z Justinem ruszyć tyłki z hotelu i przejść się po Gran Canari. Po szybkim prysznicu i szybkim zrobieniu makijarzu przyszedł czas na wybranie stroju. W czasie gdy Justin był w łazience ja zdecydowałam ubrać na siebie zwiewną sukienkę. Po kilku minutach byliśmy gotowi do wyjścia.
- Kochanie - zaczął szatyn gdy miał zamknąć dzrzwi.
- Tak ? - spojrzałam na niego pytająco.
- A może zostaniemi w pokoju i powtórzymy ? - zaproponował poruszając brawiami.
- Jesteś kuszący ale chce wyjść na plażę - odpowiedziałam pokazując mu jezyk.
Justin zamknął nasz pokój i łapiąc moją dłoń ruszyliśmy oboje do windy.
Będąc na holu czułam wzrok rudowlosej dziewczyny na sobie. Kobieta patrzyła na mnie z gniewnym spojrzeniem a na Biebera maślanymi oczami. Ścisnełam delikatnie dłoń męża dając mu do zrozumienia aby spojrzał w jej stronę. Justin bez chwili wahania popatrzył na nią i póścił jej oczko na co dziewczyna zaczeła chichotać. Razem z Justinem zaczeliśmy się śmiać opuszczając hotel.
- Jesteś zboczony - powiedziałam gdy poczułam dłoń Justina na swojej pupie.
- A ty seksowna - odpowiedział posyłając mi uśmiech.
Szliśmy deptakiem chcąc znaleźć się na plaży. Dochodziła godzina 18.00 a z tego co wiedziałam dziś zachód słońca ma być o 18.23 a bardzo chciałam go zobaczyć.
- Kochanie chodzmy szybko - poprosiłam wskazując palcem na plaże do której zostało nam zaledwie kilka metrów.
- Tak bardzo chcesz abym wrzucił cie do wody ? - zapytał śmiejąc się. Na jego słowa przewróciłam teatralnie oczami.
Chwilę później staliśmy już nad brzegiem wpatrując się w piękny zachód słońca.
- To jest naprawdę piękne - usłyszałam cichy głos Justina. Nie odpowiedziałam nic poprostu cieszyłam się chwilą. Podziwiałam piękny zachód słońca w wymarzonym miejscu do którego od zawsze chciałam powiedzieć. Na dodatek stała tam w objęciach swojego ukochanego mężczyzny. Nic więcej do szczęscia nie potrzebowałam oprócz naszego synka który niestety nie mógł z nami lecieć.
Bez słowa odwróciłam się do Justina twarzą a jego usta obdarowałam namiętnym pocałunkiem.
- Kocham Cię Justin - wyszeptałam między pocałunkami.
- Ja Ciebie też skarbie - odpowiedział przerywając nasz pocałunek. Cieszyłam się ze jestem tutaj właśnie z nim. Oboje cieszyliśmy się chwilą.
- To Justin Bieber i jego żona ! - usłyszeliśmy piski nastolatek które z inpetem biegły w naszym kierunku.
- Noi po romantycznej chwili - powiedział zrezygnowany szatyn. W odpowiedzi musnełam jego usta na pocieszenie i złapałam go za rękę.
- Takie życie gwiazdy Panie Bieber - zaśmiałam się wtulając się w jego bok. Po kilku sekundach grupa młodych dziewczyn otoczyła nas prosząc Justina o autograf.




niedziela, 7 sierpnia 2016

Rozdział 2 - Gran Canaria

Selena Bieber

Jechaliśmy autem od ponad godziny.
- Wysiadamy - oznajmił mój mąż gdy zaparkował jego auto na parkingu.
Rozejrzałam się przez szybę i zauważyłam że znajdujemy się na parkingu lotniska. Bez słowa wyszłam z auta. Mój mąż już na mnie czekał na zewnątrz trzymając uchwyt od walizki na kołkach z moim bagarzem.
- Justin co to ma znaczyć ? - zapytałam patrząc w stronę chłopaka. Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech który czasem był denerwujący.
- Wszystkiego dowiesz się na miejscu - oznajmił spokojnie. Weschnełam głośno i ruszyłam obok swojego partnera udając się na lotnisko. Bez słowa pokonaliśmy droge aż do odprawy. Bieber podał recepcjonisce dwa bilety do..nie wiem gdzie bo w dalszym ciągu nic mi nie powiedział. Po sprawdzeniu naszych bagaży ruszyliśmy do samolotu.
- Miłego lotu - usłyszałam szczucznie miły głos kobiety podczas wchodzenia na pokład samolotu. Gdy zajeliśmy wyznaczone miejsca w samolocie Justin spoglądał na mnie z uśmiechem typu małego dziecka co dostał nową zabawkę.
- Kochanie możesz Mi powiedzieć gdzie lecimy ? - zapytałam z nadzieją że tym razem się dowiem.
- Jesteś strasznie nie cierpliwa skarbie - usłyszałam w odpowiedzi. I tak jak przypuszczałam nie uzyskałam zadawalającej mnie odpowiedzi. Postanowiłam przybrać inną strategię aby dowiedzieć się gdzie zabiera mnie mój mąż.
- Justin jesteś okropny - powiedziałam nie patrząc na swojego męża. Odwróciłam głowę w stronę okienka i udawałam że podziwiam widoki. Założyłam ręce na piersi aby szatyn myślał że jestem obrażona. Nie musiałam czekać na jakąkolwiek reakcję ze strony Jusa. Po kilku seksundach poczułam delikatny uścisk dłoni chłopaka na moim kolanie.
- Słoneczko obraziłaś się ? - zapytał. Postanowiłam milczeć aby zmusić tym szatyna do wyjawienia mi tego co chce.
- Dobra powiem Ci - dodał po chwili. Gdy jego słowa dotarły do mnie obróciłam twarz w stronę chłopaka a na twarzy widniał mój zwycięski uśmiech. Patrzyłam na niego czekając na odpowiedz.
- A więc - zaczął delikatnie uśmiechając się.
- Kochanie ty nie umiesz się obrażać i uwierz mi że ten twój chwyt na mnie nie podziała - powiedział a jego uśmiech poszeżył się maksymalnie. Przeliczyłam się myśląc że wygrałam.  Westchnęłam głośno. Zdecydowałam się na plan B. Gdy w głośnikach usłyszałam komunikat że możemy odpiąć pasy zrobiłam to niemal natychmiast. Spojrzałam kantem oka na Justina który miał zamknięte oczy i prawdopodobnie drzemał.
- Justin - wyszeptałam seksownym głosem siadając okrakiem na niego. Tak że byłam twarzą do niego. Szatyn zaskoczony moją postawą otworzył delikatnie powieki i ze zdziwieniem spojrzał na mnie.
- Kocha..- nie dokończył bo wpiłam się w jego pulchne usta. Justin odwzajemnił pocałunek który był bardzo namiętny. Gdy oderwałam się od niego na chwilę spojrzałam w prost jego oczy które mówiły że mu się to podoba. Mimo tego że w tym momencie byliśmy w centrum uwagi gapiów ktorzy nieustannie się nam przyglądali. Kilka sekund później ponownie złaczyłam nasze usta razem. Nasze jezyki walczyły o dominację. Jedną dłoń wsunęłam dyskretnie pod bokserki szatyna i delikatnie zaczęłam masować jego penisa. Przez co Bieber wydał z siebie jęk zadowolenia a ja słysząc to zachichotałam w jego usta. Wiedziałam że tym oto sposobem sprawie że Justin ulegnie mi i powie gdzie lecimy. Mogłambym grzecznie posiedzieć i poczekać aż dolecimy na miejsce ale jestem zbyt niecierpliwa. A poza tym lubie droczyć się z Justinem.
- Skarbiee - wymruczał przenosząc pocałunki na moją szyję zostawiając na niej mokre ślady.
- Tak skarbie ? - zapytałam wyciągając dłoń z bokserek męża. W dalszym ciągu siedziałam na nim okrakiem dlatego też poszłam o krok dalej. Zaczełam delikatnie poruszać biodrami przezco dokładnie czulam zgrubienie w majtkach szatyna.
- Chodź do łazienki - wyszeptał błagalnym tonem.
- Pójdę ale najpierw ty powiedz mi gdzie lecimy - odpowiedziałam przerywając swoje ruchy. Szatyn spojrzał na mnie marszcząc przy tym brwi. Wiedziałam że nie spodobalo mu się to że przerwałam swoje ruchy.
- Nie przekonasz Mnie tym - odparł starając się aby jego głos był przekonywujący. Zaśmiałam się na jego słowa.
- Jesteś tego pewien ? - zapytałam usnosząc brew i ponownie zaczełam ocierać się o jego męskość. W odpowiedzi usłyszałam cichę mruczenie chłopaka.
- Nie mam nic pod sukienką - dodałam łapiąc dłoń Justina i włożyłam ją pod swoją sukienkę aby sam się o tym przekonał. Bieber natychmiast zaczał masować moją kobiecość przez co tym razem ja jęknełam. Byłam pewna że Justin jest na straju wytrzymania więc postanowiłam to wszystko przyśpieszyć. Po kilku sekundach poczulam jak dwa palce Justina poruszają się we mnie. Czułam z każdą sekundą coraz większą ochotę na seks ze swoim mężem w toalecie samolotu.
- Kurwa nie moge ! - krzyknął w pewnym momencie przez co odsunęłam się delikatnie od niego.
- Chce Cie piepszyć - wyszeptał aby nikt z pasażerów nie słyszał tego. W sumie i tak byliśmy ciągle obserwowani.
- Gdzie lecimy ? - zapytałam ponownie.
Mój mąż otworzył usta aby odpowiedzieć na moje pytanie jednak przerwał mu dzwięk przychodzącego komunikatu z głośników.
,, Drodzy pasażerowie prosimy o zapięcie pasów ponieważ za chwilę będziemy podchodzić do lądowania na lotnisku Gran Canaria. Dziekujemy " usłyszałam kobiecy głos. Spojrzałam zwycięsko na szatyna.
- Właśnie tam cie zabieram - powiedział szatyn chcąc powrócić do wczesniejszych naszych poczynań. Musnełam delikatnie jego usta i zszedłam z niego siadając na swoim fotelu zapinając pasy.
- Zapnij pasy kochanie zaraz lądujemy - zaśmiałam się wytykając mu jezyk. Na jego twarzy widziałam niezadowolenie i w dalszym ciągu pożądanie.
- Jesteś wredna - oznajmił zapinając pas. Po kilku minutach wylądowaliśmy na lotnisku i oboje wyszliśmy z samolotu.
- Teraz gdzie ? - zapytalam z uśmiechem czując jak Justin łapie mnie za rękę i splata nasze palce razem.
- Do taksówki i do hotelu - odpowiedział muskając ustami moją dłoń. Gdy wyszliśmy za bramki lotniska Bieber zawołał taksówkę poczym do niej spakowaliśmy walizki i wsiedliśmy. Justin najprawdopodobniej podał taksówkarzowi adres hotelu w jezyku hiszpańskim i ruszyliśmy w drogę. Byłam szczęśliwa że spędzę kilka dni z moim mężem sam na sam tym bardziej że zabrał mnie w miejsce gdzie od zawsze chciałam polecieć.