czwartek, 20 października 2016

Rozdział 14 - Cała prawda

Justin Bieber

Po upojnej nocy z Seleną obudziłem sie bardzo wcześnie. Mimo t1o w dalszym ciągu leżałem obok brunetki i wpatrywałem się w nią jak śpi. Wyglądała tak słodko. Dotarło do mnie jakim idiotą byłem w czasie gdy zdradziłem Selene i odeszłem od niej związując sie z Cornelią.
- Cześć Księżniczko - wyszeptałem natychmiast gdy tylko zauważyłem że brunetka się obudziła.
Sel uśmiechneła się nieśmiało i wtuliła się w moj nagi tors. Objełem ją remieniem odwzajemniając uścisk.
- Kocham Cie - wyszeptałem stanowczo. Ku mojemu zaskoczeniu brunetka poderwala sie do pozycji siedzącej.
- Coś nie tak powiedzialem ? - zapytałem nie rozumiejąc jej zachowania.
- Tak Justin. Nie mów czegoś czego nie czujesz - odpowiedziała odwracając wzrok ode mnie.
Miałem zamiar wyjaśnić Selenie że naprawde ją kocham a związek z blondynką to pomyłka i żałuje wszystkich krzywd jakie Sel wycierpiała z mojej winy.
Jednak nie bylo mi to dane gdyz usłyszałem dobrze znany mi damski głos.
- Justin do jasnej cholery ! - krzykneła blondynka która nie wiem jakim cudem znalazła sie w mieszkaniu Seleny.
- Cornelia co ty tu robisz ? - zapytałem lekko zdenerwowany jej obecnoscią.
- Co ja tu robie ?! Co ty tu wyprawiasz ! Miałeś byc z Ryanem ! - krzyczała.
- Uspokoj sie i nie krzycz na mnie ! Mam Cie dość ! Kocham Selene chce byc z nią i z Jexonem - wyjasniłem.
Spojrzałem z nadzieją w oczach na brunetkę. Myslalem ze wesprze mnie w tym co mowie tym bardziej ze wczoraj spedzilismy ze sobą cudowną noc.
Jednak tak sie sie stalo Selena stała obok łożka ubrana w szlafrok i z uśmiechem na ustach obserwowała mnie i Cornelie.
- Jak to możliwe że zdradziłeś mnie ze swoją żoną - zapytała Cora spoglądając od czasu do czasu na śmiejącą sie Sel.
- Zrozum że związek z Tobą był pomyłką. Kocham Selene a Ona mnie..chcemy być razem - wyjaśniłem mając nadzieje że chociaż teraz Selena się odezwie.
- O stop stop Justin - zaczeła brunetka.
Spojrzałem pytająco na nią. Oczekując wyjaśnienia.
- Ty kochasz raz mnie raz Cornelie. Sam nie mozesz sie zdecydowac. Ale ja wiem ze nie chce byc z Tobą - powiedziala dumnie.
Nie rozumialem nic z tego co mowila. Jak ona tak mogla powiedziec po tym jak wczoraj sie ze mną kochała.
- O czym ty mówisz ? Przeciez wczoraj sie ze mną kochalaś - oznajmiłem podchodząc do dziewczyny ktora natychmiast zrobiła krok w tył.
- Nie kochaliśmy sie. Tylko piepszyliśmy a to jest różnica - zaczeła a moje oczy odrazu sie powiekszyły ze zdziwienia na jej slowa. A za swoimi plecami uslyszałem Cichy smiech blondynki.
- Chciałam tylko aby ta twoja suka czula się tak samo jak ja gdy ty zdradziłeś mnie z nią. Tylko tyle. To był plan Justin - doklończyła. A ja stałem jak wryty i powoli analizowałem jej słowa w swojej głowie.
Nie mogłem uwierzyc ze ona mówi serio i była zdolna przespac sie ze mną tylko po to aby skrzywdzic Cornelie.
- Jak mogłaś Mi to zrobic ? Ja cie kochałem - zapytałem czujac sie jak jakieś frajer.
- Mogłam. Tak samo jak ty mnie potrafiles zdradzic a tez cie kochałam - odpowiedziała wpatrując sie w moje oczy.
Chciałem ją pocałowac aby przekonac sie ze to co mi powiedziala to jakis glupi zart. Niestety dziewczyna odsuneła sie ode mnie.
- To koniec Justin - wyszeptala nie patrząc na mnie.
Wtedy odwrociłem się w strone wyjscia z salonu aby sprawdzic czy Cornelia jeszcze jest. Niestety jej nie było.
- Wyjdz - rozkazala Selena pokazując w strone drzwi wyjsciowych.
Bez slowa wyszedłem z salonu a nastepnie z jej domu. Z domu ktory kiedys był naszym domem.
Czułem sie jak śmiec potraktowany przez kobiete mojego zycia. Niestety musze przyznac jej racje. Sam do niedawna nie bylem pewny ktora z nich kocham. Ale teraz po tym wszystkim jestem pewien ze kocham tylko i wyłacznie Selenę.
Widziałem ze swoją zdrada ja zraniłem i prawdopodobnie straciłem ją bezpowrotnie.
Teraz chcem porozmawiac z Cornelią i wyjasnic jej wszystko na spokonie. Nie chce aby czuła do mnie zal o to co sie stalo. Wszedłem do domu i udałem sie w stronę salonu. Tam zatrzymałem sie w progu aby odetchnąc przed ciązką rozmową z Cornelią ktora miałem zamiar zacząc. Moim oczom ukazała sie blondynka która nie zauwazyłam mojej obecności bo rozmawiała przez telefon prawdopodobnie z przyjaciółką. Postanowiłem poczekac az skonczy rozmowe. Ale tego co dowiedzialem się z tej rozmowy totalnie mnie zaskoczyło.

Cornelia Sajmon

Byłam wsciekła po tym jak zobaczylam Justina wraz z Selena w jednym łóżku. Nie mogłam pozwolic na to aby Justin zostawił mnie i wrócił do swojej żony. Aby troche wyładowac emocje zadzwonilam do swojej przyjaciółki.
Opowiedziałam jej o swoim planie ktory w sumie obie wymysliłysmy i w sumie dlatego wrocilam do miasta i zakreciłam sie ponownie w zyciu Justina.
- Ale ja nie moge pozwolic aby Justin odszedł - krzyknełam do słuchawki.
- Cora ale on ją chyba kocha - usłyszałam po drugiej stronie telefonu.
Westchnełam głosno.
- Mam to w dupie. Mój plan był inny - zaczełam.
- Justin miał mnie kochac mielismy byc razem. - dodałam.
- Cornelia opanuj sie. Ty nic do niego nie czujesz ? - przerwala mi zadając mi pytanie.
- Nie kocham go. Kocham jego pieniadze ! A ten jego smarkacz zniknie z jego zycia razem z jego matką. Taki miał być plan i zrealizuje go chocbym nie wiem co - krzyknełam poczym z nadmiaru emocji rozlączyłam się.
- Słucham ? Co ty powiedziałas ?! - uslyszałam za sobą dobrze znany głos. Glos Justina. Zamarłam nie mając pojecia co mam teraz zrobic. Stałam jak zamurowana.
- Podsluchiwales ? - zapytałam udając zaskoczona.
- Co ty kurwa powiedziałas ?! - warknął.
- Tłumacz Mi to natychmiast ! - krzyknął szarpiac mnie za ramie i odwracając mnie twarza w twarz do niego. Był wściekły.
Wiedziałam ze jesli czegos szybko nie wymysle strace go wraz z jego milionami na koncie.
- Justin ja - zaczełam nie majac pojecia co teraz powiedziec aby szatyn mi uwierzył.
- Co Justin ! Jestes pojebana ! Dlatego pojawilas sie w moim zyciu bo chcialas kasy ! Ja myslalem ze mnie kochasz a ty kochasz tylko moje pieniadze ! - krzyczal jak opentany. Nie miałam pojecia jak mam go uspokoic.
- Justin ja tylko chcialam zyc godnie a ty byles najlepszym kandydatem - odpowiedzialam zgodnie z prawdą.
- Tak to wspaniale ! Przez twoją chciwosc rozjebalem swoje malżenstwo ! - burknął przeczesując nerwowo dlonia swoje wlosy.
- Chcesz pieniadzy to kurwo masz ! - wrzasnal rzucajac we mnie pieniedzmi ktore wyciagnał z portfela.
Miałam dość tych krzykow. Bylam wsciekla ze moj plan wyszedl na jaw i teraz juz napewno sie nie powiedzie.
- Przepraszam - wyszeptałam mając nadzieje ze to slowo zalagodzi sprawe.
- Przepraszam ? Myslisz ze to wystarczy ? Po tym jak zniszczylas mi zycie ! - warknał wymachując rękoma w powietrzu.
- Nie chce Cie znac - dodał.
Justin patrzył na mnie ze smutkiem a zarazem wsciekloscia. Nie wiedzialam co teraz mam zrobic. Czy go zatrzymac czy poprostu dac mu odejsc.





środa, 12 października 2016

Rozdział 13 - Chciałbym sie z Tobą..

Justin Bieber

Od czasu sprawy rozwodowej ktora nie doszla do skutku z powodu naglej zmiany zdania Seleny nie rozmawialem z nią. Co prawda gdy przychodzilem po Jexona aby spedzic z nim jak najwiecej czasu ona unikala jakichkolwiek rozmow ze mną. Az do dzisiaj gdy zadzwonila do mnie pol godziny temu prosząc abym przyszedl do domu bo chce ze mną porozmawiac.
- A ty gdzie sie kochanie wybierasz ? - uslyszalem z ust Cornelii.
- Do Ryana - odpowiedzialem klamiąc. Nie chcialem mowic prawdy ze ide spotkac sie z Sel poniewaz moja obecna partnerka byla bardzo o nią zazdrosna. A nie chcialem jej denerwowac i sluchac kolejnych napadow jej zazdrosci.
- O tej porze ? Jest 21 - burkla zerkając na zegarek ktory miala na rece.
- Tak. Bedziemy pic i gadac takze wroce nad ranem albo jutro - odpowiedzialem calujac jej czolo na pozegnanie.
- Justin moge isc z Toba ? - zapytala nagle.
- Nie kochanie tym razem to meski wypad - odparlem z lekkim usmiechem.
- To lece - dodalem natychmiast i oposcilem dom Cory nim ona zdazyla cokolwiek odpowiedziec. Podeszlem do swojego mustanga i otwierajac auto natychmiast wsiadlem za kierownice ruszajac przed siebie. Moze wam sie wydac to dziwne ale dobrze wiedzialem ze akurat w tym momencie moja dziewczyna stoi przy oknie i obserwuje moj kazdy ruch. Przejechalem dwie ulice dalej i zaprakowalem tam auto ruszajac w droge do domu Seleny. Wolalem przrmknac niepostrzezenie do jej domu. Bedac przed domem natychmiast zapukalem. Nie musialem dlugo czekac poniewaz uslyszalem krzyk brunetki dajacy znak abym wszedl. Zrobilem to niemal natychmiast zamykajac za soba drzwi.
- Czesc Selena - krzyknelem rozgladajac sie za dziewczyna jednak nigdzie jej nie widzialem.
- Idz do salonu juz ide - odkrzyknela. Jak powiedziala tak zrobilem. Moim oczom ukazal sie niesamowity widok. W salonie bylo ciemno jedynie co dawalo jakiekolwiek swiatlo to palace sie zapachowe rozane swieczki. Na stole stalo czerwone wino i dwa kieliszki.
- Jestem - uslyszalem glos Seleny przez co natychmiast odwrocilem sie w jej strone.
Brunetka wygladala pieknie. Miala na sobie czerwony satynowy szlafrok siegajacy jej ledwo do posladkow. Jej twarz byla dosc mocno pomalowana co dodawalo jej seksapilu. Na jej widok czulem jak moj przyjaciel budzi sie do zycia.
- Justin ! - krzyknela co sprawilo ze wypadlem z transu wpatrywania sie w nią.
- Chcialas o czyms porozmawiac - zaczelem aby nie myslec o checi piepszenia sie ze swoja bylą zoną.
- Tak chcialam ci wyjasnic dlaczego wtedy w sądzie zmienilam zdanie - odpowiedziala podchodzac do stolika i nalala je do kieliszkow poczym podala mi jednego. Oboje napilismy sie wina. Ja wypilem swoj odrazu aby ugasic swoje pragnienie brunetki.
- Gdzie Jexon ?  - zapytalem ciagle mierzac Sel wzrokiem.
- U twojej mamy - odpowiedziala.
- Twoja blondi wie ze jestes tutaj ? - zapytala natychmiast usmiechajac sie szydersko.
- Nie nie chcialem sluchac jej napadow zazdrosci - odpowiedzialem.
- Tak myslalam - mruknela
Nie rozumialem dlaczego Sel pytala sie mnie o to. Czy byla na mnie zla ze ukrywam przed Cornelia gdzie tak naprawde teraz jestem.
- Ale to moze i lepiej ze nie wie - mruknela cicho z niesmialym usmiechem.
Nie rozumialem co tu sie dzieje.
- Powiesz Mi wkoncu powod dlatego nie chcialas rozwodu ? - zapytalem. Przez caly czas gdy rozmawiem z brunetka nie moglem skupic sie na niczym innym tylko na tym jak bardzo bym chcial ja teraz piepszyc.
- Mozesz przestań sie tak na mnie gapic - uslyszalem z jej ust.
Odchrzaknelem zaskoczony jej slowami.
- Przepraszam ale nie moge sie skupic tak pieknie wygladasz - odpowiedzialem podchodzac do niej blisko i musnelem ustami jej szyje.
- Chcialbym sie z tobą - zaczelem jednak przerwalem gdy tylko poczulem jej delikatną dlon na moim kroczu.
- Piepszyc - dokonczyla za mnie.
Kiwnelem glową twierdząco. Na co Selena zachichotala poczym wipila sie w moje usta co bez zastanowienia oddalem ten gest.
Nasz pocalunek z kazda chwilą stawal sie coraz bardziej intesywniejszy. Jedną reka pozbylem sie szlafroku Seleny przez co moim oczom ukazala sie naga seksowna figura dziewczyny. Moja byla zona dlugo nie zostala mi dluza szybko pozbyla sie mojej koszulki a nastepnie spodni. Oboje z dziewczyna ani na chwile nie przestawalismy na zmiane piescic swoje ciala. Stalo sie wylądowalismy w lozku.
Po upojnych chwilach z byla zona oboje bez jakich kolwiek slow lezelismy w tuleni w siebie.
Czy czulem sie winny ze to sie stalo ? Nie ani troche. Od samego poczatku gdy zwiazalem sie z Cornelia ponownie ciagle myslalem o Sel. Cos do niej nadal czulem. Cieszylem sie ze nie doszlo do rowodu bo dzieki temu mialem nadzieje ze ponownie z Seleną sie zejdziemy.
Chcialem aby mi wybaczyla. Chcialem znowu z nią tworzyc rodzine.
Najpierw chcialem sie rozstac jak najszybciej z Corą na poczatku miedzy nami bylo wszystko dobrze jednak gdy zaczela mnie kontrolowac przestalo mi sie to podobac. Dzieki nocy spedzonej z Sel jestem pewien ze to uczucie ktorym dazylem blondynke to bylo zauroczenie a nie milosc bylem pewien ze nigdy jej nie kochalem.




sobota, 8 października 2016

Rozdział 12 - Czas zacząć gre.

Selena Bieber

- Musisz o niego zawalczyć - uslyszałam z ust swojej przyjaciółki ktora tego dnia przyjechała do mnie aby zostać z Jexonem podczas gdy ja musiałam udać sie do sądu na rozprawe rozwodową.
- Nie ma już dla nas szans - odpowiedziałam kończąc malować swoje usta czerwoną szminką.
- On ją kocha - dodałam wpatrując się w swoje odbicie.
- Gówno prawda ! - krzykneła Taylor podchodząc blizej mnie.
Westchnełam glośno i obróciłam się w stronę dziewczyny która trzymała swoją dłoń na dość dużym brzuszku. Zapomniałam wspomnieć ze jest w 7 miesiacu ciąży. Przez ostatnie dwa lata razem z Ryanem starali sie o dziecko az wkońcu im wyszlo.
- O co ci chodzi ? - zapytałam posylajac blady usmiech.
- Justin sam nie wie czego chce.. musisz mu przypomnieć ze to ciebie kocha a nie tą bląd suke - powiedziała na jednym tchu.
- Nie chce się w to bawić - odparlam natychmiast wymijając dziewczyne i udałam się na przedpokoj aby ubrać na siebie swoją katane.
- To chociaż uwiedz go tak aby ta suka poczula się tak jak ty sie czulas dowiadując sie o zdradzie - uslyszalam z jej ust. Naprawde uwielbiam swoją przyjaciółke ale czasem bywa niedozniesienia i nie potrafi zrozumiec ze tego co sie skonczylo nie da sie naprawic.
- Jestes szalona - odpowiedzialam poczum poslalam jej buziaka i opóściałam dom udajac się wprost do taksowki aby dojechac do sadu.
W drodze ciągle mialam slowa Tay abym uwiodła Justina tym samym dajac nauczke Cornelii jednak nie bylam pewna czy potrafilabym byc taka wyrachowaną suka jak ona. I czy aby napewno udalo by mi sie uwiesc Justina.
Do sadu dotarlam po 15 minutach. Teraz ide pod wskazaną sale aby rozpoczela sie sprawa sadowa. Idąc korytarzem juz z daleka widziałam Justina wraz ze swoją kochaną. Oboje stali w milczeniu a gdy bylam coraz blizej Cora raptownie wpila sie w jego usta. Jej zachowanie poniekad mnie rozbawilo. Postanowilam wtedy ze Tay ma racje i powinnam pokazac tej blądi kto tak naprawde jest górą.
- Cześć Justin - przywitałam się podchodząc blizej szatyna i stając blisko niego musnelam delikatnie jego policzek.
- Cześć Sel - odpowiedział nieco zaskoczony moją postawą. Spojrzałam kontem oka na jego partnerke która kipiała ze złości. Bingo.
- Wyglądasz pięknie - oznajmił Justin posylając mi usmiech.
- Dziekuje ty tez dobrze wyglądasz - odpowiedziałam odwzajemniając usmiech.
- Halo ja tu jestem ! - krzykneła blądi. Oboje z Justinem spojrzelismy na nią.
- To jest moja zona wiec mam prawo z nią rozmawiac - burkną szatyn z niezadowolona miną.
- Za chwile bedzie twoją była zoną - poinformowała go.
W tej samej chwili zostalismy zawolani na sale sądową.
Sad zaczął rozprawe wszyscy sluchalismy i odpowiadalismy zgodnie z prawdą na pytania dotyczące malzenstwa.
- P. Justinie czy chce pan sie rozwiesc ? - zapytal kierujac swoje pytanie w strone mojego meza. Spojrzalam na Justina ktory najwyrazniej nie byl pewien swoj odpowiedzi. Dlugo milczal co bardzo nie podobalo sie Corneli.
- Tak - odpowiedzial niepewnie gdy Jego towarzyszka dzgnela go lokciem w bok.
Zdalam sobie sprawe ze sam Justin nie do konca chce sie rozwiesc.
- A Pani chce sie rozwiesc z mezem ? - zapytala tym razem mnie.
Czas zacząć gre pomyslalam.
- Nie. Nie wyrazam zgody na rozwod - odpowiedziałam natychmiast.
Odrazu czulam na sobie wsciekly wzrok blondynki i tym samym zdziwiony wzrok szatyna.
- Jak to ? Mieliscie sie rozwiesc ! - krzyknela Cornelia przez co natychmiast zostala upomniana przez sąd.
- Nie chce rozwodu z moim mezem wysoki sadzie to byla pomylka - oznajmiłam.
- Przepraszam za zamieszanie - dodałam poczym pospiesznie oposcilam sale rozpraw. Na cale szczescie cala dwojka zostala zatrzymana przez sad aby wytlumaczyc cala ta akcje.
Pospiesznie oposcilam budynek sadu i udalam sie na postój taksowek. Aby czasem Justin mnie nie dogonił i nie zadawał mi niewygodnych pytan. Chcialam to rozegrac po swojemu. Wiedzialam ze kocham go nadal ale nie chcialam z nim byc po tym co mi zrobil jedyne tego co chcialam to zemscic sie na jego kochance.

Justin Bieber

Gdy wyszedlem z sali rozpraw natychmiast ruchylem w strone wyjscia aby jak najszybciej oposcic budynek sądu nie zwazając na to ze moja obecna partnerka nie nadązała za mną. Chciałem jak najszybciej dogonić Selenę i porozmawiac z nią.
Chcialem aby wyjasnila mi dlaczrgo nie chce sie zgodzic na nasz rozwod. Slyszac jej slowa przed sadem oniemialem i nie wierzylem wlasnym uszą. Dlaczego nie chce rozwodu mimo ze to wlasnie ona zlozyla miesiac temu papiery rozwodowe.
Gdy wybieglem przed budynek sadu Seleny juz nie bylo. Z tego co widzialem pospiesznie oposcila sad abym jej nie dogonil i zeby uniknac ze mna rozmowy.
- Justin do cholery ! - uslyszalem krzyk Corneli ktora akurat dolączyla do mnie przed sadem.
Obrocilem sie wkurzony faktem ze nie dogonilem Seleny.
- Co to mialo byc ?! - zadała pytanie.
- O co ci kurwa chodzi ? - zapytalem niezastanawiajac sie nad slowami ktore wypowiadam do swojej kobiety.
- O to ze biegles za nią jak popiepszony. Po co ?! - zapytala natychmiast wymachujac rekami przede mna.
- Kochasz ją nadal ze nie chcecie brac rozwodu ? - dodała patrzac na mnie ze łzami w oczach.
Wtedy zdalem sobie sprawe ze moje tutejsze zachowanie i sposob w jaki wyrazam sie do niej teraz ją boli.
- Przepraszam - zaczelem obejmujac dziewczyne w swoje ramiona co natychmiast odwzajemnila.
- Chcialem zapytac dlaczego nie zgodzila sie na rozwod - dodalem.
- Wlasnie sama chciala rozwodu a teraz - wyszeptala.
- Wiem wlasnie sam tego nie rozumiem i nie pasuje mi to - odpowiedzialem oczewiscie nie mowiac jej prawdy.
Sam nie bylem pewny czy jestem zly na brunetke dlatego ze zmienila zdanie co do rozwodu czy tez jestem z tego zadowolony.
Wkoncu byla moja zona przez ponad 3 lata. Kochalem ją bardzo mimo ze nasza znajomosc od poczatku byla burzliwa ale darzylem ją uczuciem. Teraz mimo ze mam inna kobiete dalej utrzymuje jako takie stosunki z Sel ze wzgledu na naszego syna.
- Kochanie mozemy wrocic do domu ? - zapytala w moją szyje Cornelia.
- Jasne - odpowiedzialem i oboje trzymajac sie za rece ruszylismy do mojego auta.
Po 20 minutach zaparkowalem swoje auto pod domem Corneli. Oboje wysiedlismy z niego i udalismy sie w strone wejscia.
- Justin zaczekaj - uslyszalem damski glos gdy mialem wejsc juz do domu.
Odbrucilem sie natychmiast w strone podjazu gdzie stalo moje auto a przy nim wysoka blądynka w ciazy.
- Taylor to ty ? - zapytalem glupio z wielkim usmiechem na ustach.
Ruszylem w strone dziewczyny. Bylem bardzo zaskoczony ze ja widze tym bardziej ze ostatni raz widzielismy sie gdy bylem jeszcze z Seleną.
- Cześć - przywitala sie przytulajac mnie delikatnie.
- Co ty tu robisz ? - zapytalem odwzajemniajac uscisk.
- Kochanie kto to jest ? - uslyszalem glos swojej dziewczyny.
- Moja dawna przyjaciolka - odpowiedzialem zgodnie z prawdą.
- Mozemy porozmawiac ? - zapytala Tay patrzac na mnie pytajacym wzrokiem.
Kiwnelem glowa potwierdzajaco.
- Na osobnosci - ododala spogladajac zlowrogo na Core.
- On nie ma przede mna tajemnic - burknela bladynka nim zdazylem cokolwiek powiedziec.
- On moze i nie ale ja tak wiec spadaj - odpowiedziala pewna siebie Taylor.
- Cornelia idz do domu zaraz przyjde - poprosilem patrzac na swoja wybranke.
- Justin ale..- zaczela jednak przerwala gdy spojrzala na moj wyraz twarzy.
Blondynka poszla do domu. A ja w dalszym ciagu stalem wraz z Taylor na chodniku.
- Widze ze wam sie udalo wkoncu - zaczelem ponownie rozmowe.
- Tak udalo. Tak samo jak tobie udalo sie rozpiepszyc swoje malzenstwo - odpowiedziala patrzac na mnie surowo.
Westchnalem glosno mimo iz wiedzialem ze akurat o tym dziewczyna bedzie chciala rozmawiac.
- Tay skoncz ten temat - warknelem.
- Nie skoncze ! - krzyknela
- Jestes dupkiem ! Cieszysz sie ze jestes z Cornelia mimo ze kiedys cie zostawila ? Jak sie czujesz jako rozwodnik ? Lepiej ?! - krzyczala zadawajac milion pytan.
- Kocham Cornelie jakos tak samo wyszlo - odpowiedzialem.
- A rozwodu nie bylo Selena zmienila zdanie - dodalem tlumaczac jej to co dzis mialo miejsce w sadzie.
- Co? Jak zmienila zdanie ? - zapytala z wymalowanym zdziwieniem na twarzy.
- Powiedziala ze nie zgadza sie na rozwod i nie podala przyczyny - wyjasnilem.
- Super . Jednak mnie posluchala - wyszeptala Tay radosnie.
- Dobra ja lece - dodala natychmiast i ruszyla z miejsca chcac odejsc.
- Ale o czym ty mowisz ? - krzyknelem za nią.
- Dowiesz sie w swoim czasie - odkrzyknela.
Nie rozumialem do konca o czym mowi Taylor. Czy ona wie dlaczego Selena nie chce rozwodu ? I dlaczego mowi ze dowiem sie w swoim czasie.
Zastanawiajac sie nad tym weszlem do domu.





czwartek, 6 października 2016

Rozdział 11 - Masz racje..

Selena Bieber

Dziś jest dzien powrotu Justina z trasy koncertowej na ktorej poraz kolejny zdradził mnie z Cornelią.
Jedyny kontakt jaki miałam z Bieberem to jeden sms w ktorym poinformował mnie ze wraca dzisiaj i ze chce spotkac sie z Synem. Zgodzilam sie na spotkanie Jexona z nim poniewaz nie chce aby maly tesknil za ojcem.
- Mamusiu - uslyszalam dzieciency wolajacy glos ktory dobiegal z salonu.
Ruszylam natychmiast z kuchni zabierajac przy tym szklanke z sokiem ktorą natychmiast podalam swojemu synkowi.
- Patrz mamusi tatuś i ciocia ! - krzyknal radosnie patrzac przez okno.
Spojrzalam w strone w ktora wpatrywal sie maly a tam zobaczylam Justina w objeciach blad lafiryndy.
Ich widok razem strasznie mnie boli.
- Czemu tatus przytula ciocie ? - zapytal wpatrujac sie tym razem juz we mnie.
- Ym.. tato zegna sie z ciocia - odpowiedzialam klamiąc. Nie chcialam mieszac Jexona w sprawy doroslych. Nie chce aby narazie wiedzial ze jego ojciec jest skonczonym kretynem i znalazl sobie inna.
Spojrzałam raz jeszcze przez okno tym razem spostrzegłam idacego Justina w strone naszego domu. Chwile pozniej rozlegl sie dzwiek otwierajacych sie drzwi do domu.
- Tatusiu tatusiu wrociles ! - krzyczal maly biegnac w strone przedpokoju.
Ja natomiast usiadłam w salonie i biorac gleboki oddech postanowilam udawac ze nie rusza mnie nic co ma związek z Bieberem.
- Mamo nie przywitasz sie z tatą ? - uslyszalam pytanie z ust synka przez co odrazu odwrocilam wzrok w strone wejscia do salonu. Tam stal Justin trzymając naszego synka na rekach.
- Cześć - wyszeptałam z wymuszonym usmiechem na ustach.
- Cześć kochanie - odpowiedział. A slyszac z jego ust to jak mnie nazwał miałam ochote zacząc krzyczec.
- Jexon synku pojdziesz sie pobawic do pokoju musze porozmawiac z mamusią - odezwal sie Justin kierujac swoje slowa do malego.
Spojrzalam srogo na mezczyzne. Nie mialam ochoty z nim na jakikolwiek rozmawiac.
- A musze ? - zapytal ze smutną miną.
- Tak za chwile do Ciebie przyjde i pobawie sie z Tobą - oznajmil Bieber puszczając syna z rąk. Poczym Jexon pobiegl do swojego pokoju.
Justin usiadł na przeciw mnie na fotelu.
- Nigdy wiecej nie nazwywaj mnie tak - powiedzialam natychmiast nim moj byly maz zdazyl powiedziec cokolwiek.
- Dlaczego ? Przeciez jestes moją zoną ? - zapytal unosząc brew pytająco. Na jego ustach wymalowal sie wielki szyderski usmiech.
Nie odpowiedzialam nic. Stwierdzilam ze odpowiadanie na jego pytanie nie ma sensu.
- Czego chcesz ode mnie ? - zapytalam obojetnym tonem.
- Chce porozmawiac.. musze ci powiedziec o czyms waznym - zaczął a ja przyglądałam sie mu obojetnym wzrokiem.
- To ze sie rozstalismy nie znaczy ze nie bede pomagal ci finansowo czy tez nie bede zajmowal sie Jexonem - dokonczyl. Slyszac jego slowa chcialam wydrapac mu oczy.
- Stop ! - krzyknelam gdy tylko zobaczylam ze Bieber ponownie otwiera usta. Nie chcialam go sluchac dluzej.
- Wsadz sobie swoje pieniadze w dupe Bieber ! - krzyknełam glosno i wyraznie aby zrozumial.
- Jedyne czego chce od Ciebie to rozwodu i tego abys niezaniedbal syna ktory nie jest winien temu ze jego stary ruchal w trasie blad dziwke - dokonczylam dumnie patrzac w oczy szatyna ktore natychmiast pociemnialy.
- Co? Skad to wiesz ? - zapytal zaskoczony.
Na jego pytanie wybuchlam ironicznym smiechem.
- Twoja blad zdzira odebrala twoj telefon i mnie o tym poinformowala - oznajmilam nie dajac poznac po sobie ze ten fakt w dalszym ciagu sprawia mi bol.
- Ona nie jest zdzirą nie masz prawa tak o niej mowic - burknał posylając mi złowrogie spojrzenie.
- Ah no tak .. przepraszam zapomnialam ze ona byla twoja wielką miloscia i w dalszym ciagu nią jest - odburknelam z nadzieja ze moj jeszcze mąz zaprzeczy jednak tak sie nie stało.
Szatyn przybral spietą postawe i spościł wzrok na podloge.
- Masz racje kocham ją - wyszeptal po chwili patrząc na mnie.
Zaniemowiłam. W moich oczach zebraly sie lzy. Nie spodziewalam sie ze tak szybko Justin przestanie mnie kochac. O ile kiedykolwiek mnie kochal.
- Przepraszam - wyszeptal ponownie podchodzac do mnie.
- Zycze szczescia - odpowiedziałam nie patrzac na niego.
Czułam jak dlon szatyna probuje zlapac moja dlon jednak uniemozliwilam mu to. Ruszylam bez slowa z salonu kierujac sie na przedpokoj.
- Synku idziesz bo tato juz musi wyjsc - krzyknelam wolajac jednoczesnie Jexona.
- Przeciez ja moge zostac z nim tutaj - uslyszalam glos Justina a jego osoba stala natychmiast przede mna.
- Nie mozesz tu zostać - wyszeptałam.
Szatyn chciał cos odpowiedziec jednak na cale szczescie tego nie zrobil poniewaz nasz syn stanął przed nami. 
Chwile pozniej Jexon byl gotowy do wyjscia oczewiscie pomoglam mu sie wyszykowac i zabrac do plecaczka jego ulubione zabawki.
- Kocham Cie mamusiu - oznajmil moj synek mocno przytulajac sie do mnie.
- Ja ciebie tez Jexon - odpowiedzialam calujac go w czubek glowy.
- Odprowadze go jutro - poinformowal mnie Justin na co przytaknełam tylko głową. Chwile pozniej obaj wyszli z domu a ja udalam sie do kuchni. Podeszlam do lodowki i wyciagnelam butelke czerwonego wina poczym otworzylam je i postawilam na blacie. Nastepnie wyciagnelam kieliszek przeznaczony do picia wina i ponownie chwytajac butelke z czerwonym trunkiem ruszylam do salonu siadajac na kanapie.
Napelnilam kielkiszek alkoholem i znioslam go ku gorze.
- Za nieudane małzenstwo - powiedzialam sama do siebie poczym wypilam cala zawartosc kieliszka naraz.
Zostalam sama na cale popoludnie i cala noc wiec co mi szkodzi wyplakac sie i wypic cale wino. Tylko to mi teraz pozostalo. W glowie wciaz chuczaly mi slowa wypowiedziane przez Biebera. 
Wciąż ją kocham..