piątek, 30 września 2016

Rozdział 10 - Potrzebujesz seksu

Justin Bieber

Minął tydzień odkąd wyjechałem w trase koncertową razem z Cornelią. Co dwa dni mamy koncert czyli dziś na cale szczeście mam wolne. Postanowilem tego dnia sprobować sie skontaktować z Seleną chce zapytac co u Jexona i co u niej. Wiem ze spierdzielilem nasze malżenstwo ale jestem prawie pewny ze tamtej nocy na Gran Canari miedzy mną a Corą do niczego nie doszlo. Tylko nie pamietam za duzo szczegółów aby udowodnic to swojej zonie. A co jesli naprawde zdradzilem ją ?. Sam nie wiem co o tym myslec. Byla 9.45 a ja w dalszym ciagu leze w łóżku i zastanawiam sie nad tym wszystkim. Jednak moje myslenieo zostalo przerwane przez ciche pukanie do drzwi mojego pokoju hotelowego.
- Wlazł - burknełem nie zadowolony.
Drzwi po chwili sie otworzyly a w pokoju stanela Cornelia. Byla w samym bialym szlafroku ktory ledwo zakrywał jej pośladki.
- Hej skarbie - wyszeptała z usmiechem na ustach.
- Nie mów tak do mnie - odpowiedzialem wpatrując sie w dziewczyne. Mimo wszystko jestem facetem i takie widoki na mnie dzialaja.
- Oj Justin nie znasz sie na zartach - oznajmiła podchodząc do mojego łóżka. Mimowolnie podnioslem sie do pozycji siedzącej opierając swoje plecy o duza puchowa poduszke.
- Po co przyszłaś ? - zapytałem wciąż lustrując blądynke wzrokiem.
- Kupiłam sobie wczoraj coś i chciałam spytać czy dobrze w tym wyglądam - poinformowała mnie usmiechając sie uwodzicielsko. Usnioslem pytająco brew i obserowowałem dziewczyne. Cornelia powoli rozwiązała pasek od szlafroka ktory juz po chwili leżał na podłodze.
Moje oczy na ten widok powiekszyly sie do wielkosci piecio zlotowek.
Cornelia byla bardzo piękną kobietą która miała bardzo zgrabną figure. Najważniejsze że miała wszystkie czesci ciala na swoim miejscu i nie byly one male.
Cornelia bez slowa podeszla do mnie i usiadla obok mnie na łóżku.
- Podoba Ci sie ? - zapytala biorąc moją dlon w swoją reke i usadowiła ją na swoim biuście.
- Fajny materiał prawda - dodała z usmiechem na ustach. Nim zdarzyłem sie otrzasnąc odruchowo wodzilem dłonią po jej biuscie.
- Tak fajny i pasuje do ciebie - odpowiedziałem przełykając głośno sline.
Wypowiadając te slowa natychmiast zabralem swoją dlon z ciala blądynki.
- Oh..Justin nie krępuj sie - wyszeptała do mojego ucha nachylając sie ku mnie przezco swoją twarz miałem prawie w jej cyckach.
- Cornelia ja nie moge.. mam żone - odpowiedziałem szczerze.
- To co z tego ? Przeciez jej tu nie ma i z resztą nie rozmawiacie ze sobą - odpowiedziała obojetnym tonem patrząc mi w oczy.
Poniekąd miala racje od czasu ostatniej kłotni ani razu nie rozmawialem z Seleną. Mimo ze dzwoniłem wiele razy ona jednak nie odbierala ani nie oddzwaniala. Poprostu miała mnie gdzieś.
Nim zdążyłem cokolwiek odpowiedziec poczułem pulchne usta dziewczyny na swoich spoczątku nie odwzajemniłem pocałunku co napewno sie jej nie spodobało.
- Pozwól sobie ulzyc skarbie - wyszeptała
- Ulżyć ? - zapytałem powtarzając jej slowa nie dokonca rozumiejąc ich sens.
Bladynka przegryzła dolną warge i bez slowa polozyła swoja delikatną dlon na moim kroczu zaczynając je delikatnie masowac.
- Co ty robisz ? - zapytałem zdziwiony.
Wiem powinienem ja wygonic zareagowac w jakis sposob aby zaprzestala swoich dzialan jednak nie chciałem tego robic. Z karzda chwila jej dotyk był bardziej intensywniejszy a ja czulem jak moj penis wzrasta i dwardnieje.
- Jesteś facetem - zaczeła mowic ponownie mnie całując.
- Potrzebujesz seksu a ja ci go dam - dodała miedzy pocałunkami ktore już tym razem odwzajemniałem. Z sekundy na sekunde ich intesywnosc byla wieksza a ja miałem coraz wiekszą ochote piepszyc sie z Cornelią.

Cornelia Saimon

Po upojnym seksie z Justinem lezalam wciaz w jego lozku podczas gdy sam Bieber poszedl pod prysznic.
Teraz mialam juz pewnosc ze dzieki klamstwu jakie wymyslilam Justin i jego glupia Selena rozejdą się tym bardziej ze dopielam swego i szatyn naprawde teraz zdradził ze mną swoją żone. Byłam pewna ze teraz odzyskam meżczyzne i bedzie tylko ze mną. I o swoim synu tez zapomni jak i o Selenie.
Do moich uszu dobiegl dzwiek relefonu szatyna siegnelam wiec po niego na szafke ktora stala tuz przy lozku i spojrzalam na wyswietlacz.
- Żonka - przeczytalam na glos poczym parsklam smiechem. Bez namyslu odebrałam połączenie.
- Cześć Justin mozemy porozmawiac - uslyszałam glos dziewczyny po drugiej stronie sluchawki.
- Nie ma Justina - odpowiedziałam krotko z wielkim usmiechem na ustach. Wiedzialam ze Selena pewnie byla zaszokowana tym ze to ja odebralam telefon szatyna a nie on sam.
W sluchawce zapanowala cisza. Postanowilam ja przerwac.
- Coś mu przekazac ? - zapytałam
- Dlaczego ty odebralas jego telefon ? - zapytala
- Coś mu sie stalo ? - dodała niepewnie
Slyszac jej slowa niekontrolowanie zaczełam sie smiac. Jednak postanowilam postawic na swoim i sprawic ze ona i Justin odsuna sie od siebie raz na zawsze.
- Wszystko z nim w porzadku - odpowiedzialam krotko.
- Dlaczego sam nie odebral telefonu ? Jest zajety ? - zapytala. Selena byla taka naiwna ze nie znalam drugiej takiej glupiej jak ona.
- Chcesz znac prawde ? - zapytalam udajac powazna.
W sluchawce znowu zapanowala cisza dlatego tez uznala to za znak zgody aby mowic.
- Justin sie kapie po..- przerwalam
- Po seksie ze mną. On juz cie nie kocha on pragnał mnie - dodałam
Gdy poinformowalam o tym Selene co wlasnie mialo niedawno miejsce byla mega z siebie zadowolona.
W sluchawce uslyszalam jedynie dzwiek zakonczenia rozmowy.
Bylam pewna ze malzenstwo Justina to juz przeszlosc. Odlozylam telefon szatyna na miejsce i w tym samym czasie w pokoju ponownie pojawil sie Justin.
- Ktos dzwonil ? - zapytal przeczesujac swoje mokre jeszcze wlosy dlonią.
- Nikt. Tzn reklamy oferowaly jakies tam produkty - odpowiedziałam szybko.
Justin usmiechnał sie i podszedl do szafy aby wyciagnac z niej swoje czyste ciuchy.
Ja w tym czasie wstalam z lozka i podeszlam do niego wtulajac sie w jego plecy.
- Ja zmykam spotkamy sie pozniej ? - zapytalam na co szatyn natychmiast sie odwrocil i pocalowal moje czolo.
- Jasne - odparl.
Pocalowalam namietnie usta szatyna i wyszlam z jego pokoju.
Wiedzialam ze przez caly ten pospiech z odkladaniem telefonu Justina zapomnialam usunac ostatnie polaczenie z listy. Mialam nadzieje ze Justin nie zerknie tam i nie dowie sie ze dzwonila Selena.



środa, 7 września 2016

Rozdział 9 - Czy tatuś nas już nie kocha ?

Selena Bieber

Dziś nadszedł dzien w którym Justin wyjeżdża w trase koncertowa na trzy tygodnie. Gdyby nie fakt ze moj mąż ostatnio mnie zdradził to napewno bym nie chciała aby wyjezdzal ale w takiej sytuacji jest mi to na ręke.
Jego zdrada była najgorszą rzeczą jaką doświadczyłam w życiu. Chciała bym go teraz szczerze nienawidzic ale mimo wszystkiego nadal go kocham.
- Cześć przyszłam po syna - powiedziałam gdy tylko drzwi od domu rodzicow Biebera sie otworzyły. A w nich staneła mama Justina.
- Dzień dobry wejdz - przywitała się.
Weszłam do środka domu i natychmiast skierowałam się do salonu. Miałam nadzieje ze mimo tak wczesnej pory mój kochany łobuziak bedzie tam na mnie czekał ale sie myliłam.
- Gdzie Jexon ? - zapytałam spoglądając  na teściową.
- Selena przeciez jest 7.30 on jeszcze spi - oznajmiła przyglądając Mi sie.
- Wiem ale chce go zabrac aby nie spotkac sie z Justinem - powiedziałam szczerze.
- Chodz porozmawiamy - poprosiła kobieta łapiąc mnie za reke i pociągła mnie w strone kuchni.
Usiadłam przy stole i nerwowo rozglądałam się przez okno i w strone wejscia w obawie ze zobacze w nich meża. Nie wiedziałam czy jest jeszcze u matki czy tez juz wyjechal razem ze swoją kochanką w tą trase.
- Justin już pojechał nie musisz sie tak denerwować - uslyszałam spokojny glos kobiety. Ktora w tym samym czasie postawila dwie filizanki kawy na stoł.
- Dziekuje - powiedziałam upijając łyk kawy.
Miedzy mną a mamą Justina zapadła cisza. Wiedziałam ze nie na długo bo po kobiecie widać bylo ze chce o coś zapytać i ja tylko domyślałam się o co.
- Selena - zaczeła przezco moj wzrok natychmiast skierowałam na nią.
- Ja nie chce usprawiedliwiac Justina ale on Cie kocha - powiedziała smutnym glosem.
A ja w tym momencie czułam ze zaraz wybuchne. Jednak wiedziałam ze musze sie opanowac bo moj synek spi.
- To go nie usprawiedliwiaj Mamo. Zdradzil mnie i to nazywasz miloscią ? - zapytałam ironicznie. Kobieta spojrzała na mnie smutnym wyrazem twarzy.
- On sie pogubil - oznajmiła.
Nie odpowiedziałam nic w tym momencie spojrzałam poraz setny w drzwi wejściowe do kuchni. I ku mojemu zdziwieniu stal w nich szatyn.
- Ide po Jexona - oznajmilam zrywając sie na równe nogi.
- Justin synu co ty tu robisz ? - zapytala jego matka.
- Zapomnialem telefonu - burknał wciąż wpatrzony we mnie.
Ruszyłam z miejsca z zamiarem opuszczenia kuchni nie miałam najmniejszej ochoty spedzic tam ani sekundy dluzej z mezczyzną ktory mnie zdradził. Jednak mijając Justina poczułam silne uciśnięcie dłoni które spowodowało ze stanełam w miejscu.
- Zostaw mnie - burknełam nie patrząc na niego.
- Selena kochanie porozmawiaj ze mną - błagał.
- Nie. Nie mamy o czym rozmawiać. - mruknełam wpatrując się w ściane.
Poczułam meska dłon na swoim policzku ktora sprawiła ze mimowolnie spojrzałam na szatyna a co najgorsze w jego oczy. Które tak kocham.
- Kocham Cie - wyszeptał wpatrując się w moje oczy ktore zaczeły zachodzic lzami.
Boze dlatego on to robi ? Najpierw mnie zdradza z tą glupią suką a teraz smie mówić mi ze mnie kocha.
Normalnie już bym odpowiedziała ze ja jego tez kocham ale nie w tej sytuacji.
- Jej też to mówiłeś ? - zapytałam oschle odwracając ponownie wzrok z szatyna. Nim zdążył odpowiedziec uwolniłam się z jego uscisku i wyszłam z kuchni.
- Porozmawiaj ze mną - powiedział ponownie idąc za mną.
Westchnełam i przewróciłam oczami. Słuchac jednego i tego samego jest irytujące.
- Dobrze. Ale ty mnie posłuchaj. - oznajmiłam odwracając sie w strone szatyna.
- Zdradziłeś mnie i to co zrobiles jest nie wybaczalne. Myslalam ze mnie kochasz i ze tak zostanie bo ja bardzo cie kochalam ale ty to spierdoliłeś - dodałam natychmiast.
- See - zaczał
- Nie przerywaj mi ! - krzyknełam.
- Spierdoliłeś to nieodwracalnie i nie wybaczalnie. Gdy wrocisz z trasy wnosze papiery o rozwod - dodałam poczym ruszyłam do pokoju mojego synka ktory miał urządzony w domu Panstwa Bieber.
- Mamusiu - krzyknął na mój widok.
- Cześć Skarbie - odpowiedziałam podchodząc do chłopca i pocałowałam go w policzek.
- Mamo - wyszeptał z poważną miną.
- Tak ?
- Czy tatuś nas już nie kocha ? Bo słyszałem jak się kłocicie - powiedział.
Słysząc jego słowa moje oczy zaszły lzami. Jak mogłam dopuścić do tego aby Jexon slyszał naszą kłotnie.
- Kłociliśmy się ale to nie znaczy ze tato cie nie kocha - odpowiedziałam szczerze aby uspokoic chłopca.
- To dobrze. Bo ja tez go kocham i nie chce aby nas zostawił - oznajmił wtulając sie w moje ciało.
Te słowa sprawiły ze emocje wzieły góre i czułam jak po moich policzkach spływa slona ciecz.
- Selena może ja go ubiore a ty idz ochlon - uslyszałam kobiecy glos. Odrazu zrobiłam to wyszlam z pokoju nie chcialam aby Jexon widzial jak placze.
Gdy wyszłam z pokoju natychmiast udałam sie do kuchni. Wytarłam slady po lzach z twarzy i nalalam do szklanki wody.  Trzymając w rece szklanke podeszlam do okna. Chcialam sie upewnic czy Justin już pojechał. Moim oczom ukazał sie obraz gdy Cornelia podchodzi do Justina i caluje go w policzek.
- Nie mają wstydu - powiedziałam pod nosem.
Wtedy zauwazyłam ze i bladynka i szatyn spojrzeli sie w okno. W pierwszym momencie chcialam sie schowac ale w pore zrozumiałam ze jest zapozno i bylo by to dziecinne. Wyprostowałam sie i z obojetnym wyrazem twarzy patrzyłam na nich.
Bladynka uśmiechała się głupio. Chciała pokazać ze zwycierzyła odbierając mi miłośc zycia. A szatyn ?
Patrzył na mnie z miną zbitego psa. Wyglądało na to ze gdybym powiedziała slowo on by został. Ale na jego nieszczescie nie zamierzam nic mówić. On dokonał wyboru tego samego dnia co zdradził mnie z Cornelią.
- Mamo jestem już gotowy - usłyszałam dzieciecy glosik.
Odwrocilam się w stronę Jexona ktory już stał ubrany i gotowy do wyjścia. Uśmiechnęłam się na ten widok. Kontem oka zauwazyłam jak samochod Justina odjechał.
- Gdzie jedziemy mamusiu? - zapytał uśmiechając się uroczo.
Mój syn miał tak samo cudowny uśmiech jak i jego ojciec.
- Do Cioci Taylor - odpowiedziałam.
- Spedzimy u niej całe wakacje - dodałam. A na twarzy chłopca widać było radość.
- Super! Lubie ciocie i wujka - krzyknął radośnie. Na co ja i jego babcia sie zaśmiałyśmy. Złapałam Jexona za jego mała dłoń i ruszyliśmy na przedpokoj. Tam chłopiec próbował ubrać sam buty oczewiście nie umiał wiązać sznurowek wiec mu pomogłam. Po chwili chlopczyk pozegnał się ze swoją babcią i ponownie złapał mnie za dłoń.
Otworzyłam drzwi i gdy już miałam wychodzić zwrociłam się do kobiety.
- Prosze nie mów Justinowi gdzie jesteśmy - poprosiłam.
- Ale on i Jexon - wymruczała w nieładzie.
- Z Jexonem bedzie sie widywał na neutralnym gruncie. - oznajmiłam poczym posłałam teściowej wymuszony uśmiech i wyszłam z jej domu.
Opusciłam posesje domu Bieberow i wsiadłam do auta wczesniej najpierw zapiełam w foteliku Jexona.
- To jedziemy do cioci - poinformowałam malca.
- Super - krzyknął unosząc swoje małe raczki w góre.
Odpaliłam silnik i ruszyłam w drogę do Taylor. Rok temu przeprowadzili sie do miasta oddalonego o 100km od nas.
Chciałam zobaczyc sie z przyjaciółka i porozmawiac z nią na temat zaistniałej sytuacji. 




czwartek, 1 września 2016

Rozdział 8 - Przestań Justin masz rodzine..

Justin Bieber

Nie rozumiałem dlaczego Selena sie wyprowadziła. O jakiej zdradzie ona mówiła ? Szczerze nie pamietam praktycznie nic z tamtego wieczoru z Cornelia poza tym ze wypilismy sporą ilość alkoholu.
Gdy Selena opuściła nasz dom postanowiłem szybko porozmawiac z blądynka bo być może opowie mi jak było naprawdę.
Po pięciu minutach stałem przed drzwiami swojej byłej miłości. Po chwili wachania zapukałem.
- Hej Jus - przywitała się blądynka gdy tylko otworzyła drzwi.
- Cześć musimy pogadac - oznajmiłem. Dziewczyna uśmiechneła się i odsuneła się abym mógł przejsc przez drzwi. Bez pytania ruszyłem do salonu a po kilku sekundach dołączyła do mnie Cora.
- Nie myślałam że dziś sie zobaczymy - powiedziała posyłając mi uroczy uśmiech. Tak zawsze Cornelia miała piekny i czarujący uśmiech. Przyznam gdy ją pierwszy raz zobaczyłem kilka lat temu to właśnie jej uśmiech mnie oczarował i sprawił że zakochałem się w niej.
-  Bo nie miałem tego w planach - burknełem mówiąc prawde.
Dziewczyna na moje słowa które najwyraźniej ja zadziwiły spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Wiem że rozmawiałaś dziś z Seleną - powiedziałem wyjaśniając poniekąd swój powód przybycia.
- Tak noi ? - zapytała z delikatnym uśmiechem.
- Chciałbym wiedzieć o czym - odpowiedziałem.
- Bo Selena twierdzi ze powiedzialaś jej że miedzy nami coś było - dodałem natychmiast.
Ku mojemu zdziwieniu blądynka parskneła śmiechem.
- Nie powiedzialam tego - oznajmiła z wielkim uśmiechem.
- Ani nie zaprzeczyłam - dodała podchodząc bliżej mnie i zarzucila swoje delikatne kobiece dłonie na moją szyje.
- Nie rozumiem - wyszeptałem. Byłem zdziwiony jej zachowaniem ale z drugiej strony lubiłem jej bliskość.
- Justin czy ty nic nie pamietasz ? - zapytała cicho chichocząc.
Pokreciłem w odpowiedzi przecząco głową spoglądając w jej piwne oczy.
Dziewczyna raptownie wpiła się w moje usta skladając na nich namietny pocałunek. Z trudem powstrzymałem się od udostępnienia jej swojego jezyka.
- Tego też nie pamietasz ? - zadała pytanie odsuwając się po skończonym jednak nie odwzajemnionym pocałunku.
- Cornelia ja mam żone. Co ty robisz ? - zapytałem zaszokowany jej postepami wobec mojej osoby.
Dziewczyna w odpowiedzi posłała mi naburmuszoną minę. I przegryzła seksownie swoją dolną warge.
- Nie rób tak prosze - wyszeptałem prawie w jej usta bo w dalszym ciągu była blisko mnie.
- Dalej Cie to kręci ? - zapytała uśmiechajac się uwodzicielsko. Poczym musneła moje usta.
Tak mimo ze mineło już kilka lat odkąd rozstałem się z Cornelią ona doskonale wie co mnie w niej kreciło. I na moje nie szczeście dalej kręci.
- Kurwa nie moge - wyszeptałem. Mimo ze moje serce mówiło mi abym tego nie robił to rozum i przyjaciel mówili mi co innego.
- Ależ możesz Justin - usłyszałem w odpowiedzi poczym na swojej szyji poczulem mokre pocałunki składane przez Core a jej reka znajdowała się na moim przyjacielu. Z moich ust wydobywało się ciche pomrukiwanie spowodowane przez zadowolenie i chęc piepszenia tej dziewczyny. Nie oceniajcie mnie jestem tylko facetem.
- Przestań Justin masz rodzine - odezwała się moja podświadomość która miala racje powinienem przerwać to wszystko i wyjśc. Ale nim zdążyłem ocucić swój umysł poczułem silne pchnięcie w tył poczym opadłem na kanape która stała zaraz za mną.
Nim zaorjętowałem się co sie dzieje blądynka siedziała na moich kolanach okrakiem i przodem do mnie.
- Piepsz się ze mna - wymruczała blądynka poprzez pocałunki które zaczeła ponownie składać. Byłem tak cholernie podniecony że nie mogłem się powstrzymać. Zachłanie zaczełem odwzajemniac pocałunki Corneli. Moja była miłość doskonale wiedziała jak ma mnie zachęcić do seksu i uwierzcie mi robiła to ze mną kilka razy dzienie i codziennie a seks z nią nie był nudny.
Pod wpływem chwili w jakiej sie znajdowałem pragnełem tylko jednego. Chciałem jej. Jednym zwinnym ruchem ręki pozbyłem się jej sukienki którą dosłownie rozerwałem a moim oczą ukazały się jedrne piersi dziewczyny. A ona sama była tylko teraz w samej bieliznie. Cornelia zaczeła ocierać się swoją kobiecością o mojego przyjaciela a ja z każda chwilą czułem że zaraz eksploduje. Dziewczyna zaczeła odpinać rozporek moich spodni zchodząc z moich kolan i klekając przede mną wyciągneła mojego penisa na wieszch. Spojrzałem na nią i naprawdę chciałem aby jak najszybciej wzieła go do buzi ale wtedy otrzeźwiałem. Nie kontrolowanie odepchnąlem blądynke od siebie i natychmiast wstałem na równe nogi podciągając swoje spodnie.
- Cornelia nie moge..nie powinniśmy - zaczełem tłumacząc dlaczego przerwałem.
- Skończ ! Ona nie zasługuje na Ciebie i odeszła ! - krzykneła wsciekła.
- Ale to jest moja żona i ją kocham - odpowiedziałem szczerze.
- Kochasz ? A przed chwilą chciałeś się ze mną piepszyć ! - prychneła.
Tak chciałem ale nie myślałem trzeźwo i sama ona mnie do tego sprowokowała. Kurwa co ja robie wydawało mi się że moja miłość do żony jest wielka i silna a gdy pojawiła się Cornelia naszły mnie wątpliwości. Przy niej uwielbiam spedzać czas. Lubie gdy jest blisko i gdyby nie Selena to już pierwszego dnia gdy blądynka ponownie pojawiła się w moim życiu to bym ją pierdolił.
Nie odpowiedziałem nic poprostu wyszedłem z salonu kierując się w stronę wyjścia z domu Cornelii.
- Nie zapomnij jutro jedziemy w trase RAZEM - usłyszałem z ust dziewczyny która nałożyła nacisk na ostatnie słowo.
Wyszedłem.
Kompletnie wyleciało mi z głowy że to już jutro udaje się razem z nią w trzytygodniową trasę. Teraz gdy wszystko się wali. Selena odeszła zabierając ze sobą Jexona a ja ? Prawie uprawiałem seks ze swoją byłą narzyczoną mając żone. Jestem jebanym kretynem. Boje się że w ciągu tych kilkunastu dni bedąc tak blisko blądynki ulegne jej i jej wdzieką. Trudno mi się bedzie powstrzymać tym bardziej że ona w dalszym ciągu mnie pociąga. Wchodząc do swojego domu natychmiast skierowałem się do łazienki. Gdzie tam zdjełem z siebie ciuchy i po chwili wszedłem do kabiny odkręcając zimną wode. Miałem nadzieje że lodowata woda pomoże mi dojśc do normalnego stanu umysłu.