środa, 7 września 2016

Rozdział 9 - Czy tatuś nas już nie kocha ?

Selena Bieber

Dziś nadszedł dzien w którym Justin wyjeżdża w trase koncertowa na trzy tygodnie. Gdyby nie fakt ze moj mąż ostatnio mnie zdradził to napewno bym nie chciała aby wyjezdzal ale w takiej sytuacji jest mi to na ręke.
Jego zdrada była najgorszą rzeczą jaką doświadczyłam w życiu. Chciała bym go teraz szczerze nienawidzic ale mimo wszystkiego nadal go kocham.
- Cześć przyszłam po syna - powiedziałam gdy tylko drzwi od domu rodzicow Biebera sie otworzyły. A w nich staneła mama Justina.
- Dzień dobry wejdz - przywitała się.
Weszłam do środka domu i natychmiast skierowałam się do salonu. Miałam nadzieje ze mimo tak wczesnej pory mój kochany łobuziak bedzie tam na mnie czekał ale sie myliłam.
- Gdzie Jexon ? - zapytałam spoglądając  na teściową.
- Selena przeciez jest 7.30 on jeszcze spi - oznajmiła przyglądając Mi sie.
- Wiem ale chce go zabrac aby nie spotkac sie z Justinem - powiedziałam szczerze.
- Chodz porozmawiamy - poprosiła kobieta łapiąc mnie za reke i pociągła mnie w strone kuchni.
Usiadłam przy stole i nerwowo rozglądałam się przez okno i w strone wejscia w obawie ze zobacze w nich meża. Nie wiedziałam czy jest jeszcze u matki czy tez juz wyjechal razem ze swoją kochanką w tą trase.
- Justin już pojechał nie musisz sie tak denerwować - uslyszałam spokojny glos kobiety. Ktora w tym samym czasie postawila dwie filizanki kawy na stoł.
- Dziekuje - powiedziałam upijając łyk kawy.
Miedzy mną a mamą Justina zapadła cisza. Wiedziałam ze nie na długo bo po kobiecie widać bylo ze chce o coś zapytać i ja tylko domyślałam się o co.
- Selena - zaczeła przezco moj wzrok natychmiast skierowałam na nią.
- Ja nie chce usprawiedliwiac Justina ale on Cie kocha - powiedziała smutnym glosem.
A ja w tym momencie czułam ze zaraz wybuchne. Jednak wiedziałam ze musze sie opanowac bo moj synek spi.
- To go nie usprawiedliwiaj Mamo. Zdradzil mnie i to nazywasz miloscią ? - zapytałam ironicznie. Kobieta spojrzała na mnie smutnym wyrazem twarzy.
- On sie pogubil - oznajmiła.
Nie odpowiedziałam nic w tym momencie spojrzałam poraz setny w drzwi wejściowe do kuchni. I ku mojemu zdziwieniu stal w nich szatyn.
- Ide po Jexona - oznajmilam zrywając sie na równe nogi.
- Justin synu co ty tu robisz ? - zapytala jego matka.
- Zapomnialem telefonu - burknał wciąż wpatrzony we mnie.
Ruszyłam z miejsca z zamiarem opuszczenia kuchni nie miałam najmniejszej ochoty spedzic tam ani sekundy dluzej z mezczyzną ktory mnie zdradził. Jednak mijając Justina poczułam silne uciśnięcie dłoni które spowodowało ze stanełam w miejscu.
- Zostaw mnie - burknełam nie patrząc na niego.
- Selena kochanie porozmawiaj ze mną - błagał.
- Nie. Nie mamy o czym rozmawiać. - mruknełam wpatrując się w ściane.
Poczułam meska dłon na swoim policzku ktora sprawiła ze mimowolnie spojrzałam na szatyna a co najgorsze w jego oczy. Które tak kocham.
- Kocham Cie - wyszeptał wpatrując się w moje oczy ktore zaczeły zachodzic lzami.
Boze dlatego on to robi ? Najpierw mnie zdradza z tą glupią suką a teraz smie mówić mi ze mnie kocha.
Normalnie już bym odpowiedziała ze ja jego tez kocham ale nie w tej sytuacji.
- Jej też to mówiłeś ? - zapytałam oschle odwracając ponownie wzrok z szatyna. Nim zdążył odpowiedziec uwolniłam się z jego uscisku i wyszłam z kuchni.
- Porozmawiaj ze mną - powiedział ponownie idąc za mną.
Westchnełam i przewróciłam oczami. Słuchac jednego i tego samego jest irytujące.
- Dobrze. Ale ty mnie posłuchaj. - oznajmiłam odwracając sie w strone szatyna.
- Zdradziłeś mnie i to co zrobiles jest nie wybaczalne. Myslalam ze mnie kochasz i ze tak zostanie bo ja bardzo cie kochalam ale ty to spierdoliłeś - dodałam natychmiast.
- See - zaczał
- Nie przerywaj mi ! - krzyknełam.
- Spierdoliłeś to nieodwracalnie i nie wybaczalnie. Gdy wrocisz z trasy wnosze papiery o rozwod - dodałam poczym ruszyłam do pokoju mojego synka ktory miał urządzony w domu Panstwa Bieber.
- Mamusiu - krzyknął na mój widok.
- Cześć Skarbie - odpowiedziałam podchodząc do chłopca i pocałowałam go w policzek.
- Mamo - wyszeptał z poważną miną.
- Tak ?
- Czy tatuś nas już nie kocha ? Bo słyszałem jak się kłocicie - powiedział.
Słysząc jego słowa moje oczy zaszły lzami. Jak mogłam dopuścić do tego aby Jexon slyszał naszą kłotnie.
- Kłociliśmy się ale to nie znaczy ze tato cie nie kocha - odpowiedziałam szczerze aby uspokoic chłopca.
- To dobrze. Bo ja tez go kocham i nie chce aby nas zostawił - oznajmił wtulając sie w moje ciało.
Te słowa sprawiły ze emocje wzieły góre i czułam jak po moich policzkach spływa slona ciecz.
- Selena może ja go ubiore a ty idz ochlon - uslyszałam kobiecy glos. Odrazu zrobiłam to wyszlam z pokoju nie chcialam aby Jexon widzial jak placze.
Gdy wyszłam z pokoju natychmiast udałam sie do kuchni. Wytarłam slady po lzach z twarzy i nalalam do szklanki wody.  Trzymając w rece szklanke podeszlam do okna. Chcialam sie upewnic czy Justin już pojechał. Moim oczom ukazał sie obraz gdy Cornelia podchodzi do Justina i caluje go w policzek.
- Nie mają wstydu - powiedziałam pod nosem.
Wtedy zauwazyłam ze i bladynka i szatyn spojrzeli sie w okno. W pierwszym momencie chcialam sie schowac ale w pore zrozumiałam ze jest zapozno i bylo by to dziecinne. Wyprostowałam sie i z obojetnym wyrazem twarzy patrzyłam na nich.
Bladynka uśmiechała się głupio. Chciała pokazać ze zwycierzyła odbierając mi miłośc zycia. A szatyn ?
Patrzył na mnie z miną zbitego psa. Wyglądało na to ze gdybym powiedziała slowo on by został. Ale na jego nieszczescie nie zamierzam nic mówić. On dokonał wyboru tego samego dnia co zdradził mnie z Cornelią.
- Mamo jestem już gotowy - usłyszałam dzieciecy glosik.
Odwrocilam się w stronę Jexona ktory już stał ubrany i gotowy do wyjścia. Uśmiechnęłam się na ten widok. Kontem oka zauwazyłam jak samochod Justina odjechał.
- Gdzie jedziemy mamusiu? - zapytał uśmiechając się uroczo.
Mój syn miał tak samo cudowny uśmiech jak i jego ojciec.
- Do Cioci Taylor - odpowiedziałam.
- Spedzimy u niej całe wakacje - dodałam. A na twarzy chłopca widać było radość.
- Super! Lubie ciocie i wujka - krzyknął radośnie. Na co ja i jego babcia sie zaśmiałyśmy. Złapałam Jexona za jego mała dłoń i ruszyliśmy na przedpokoj. Tam chłopiec próbował ubrać sam buty oczewiście nie umiał wiązać sznurowek wiec mu pomogłam. Po chwili chlopczyk pozegnał się ze swoją babcią i ponownie złapał mnie za dłoń.
Otworzyłam drzwi i gdy już miałam wychodzić zwrociłam się do kobiety.
- Prosze nie mów Justinowi gdzie jesteśmy - poprosiłam.
- Ale on i Jexon - wymruczała w nieładzie.
- Z Jexonem bedzie sie widywał na neutralnym gruncie. - oznajmiłam poczym posłałam teściowej wymuszony uśmiech i wyszłam z jej domu.
Opusciłam posesje domu Bieberow i wsiadłam do auta wczesniej najpierw zapiełam w foteliku Jexona.
- To jedziemy do cioci - poinformowałam malca.
- Super - krzyknął unosząc swoje małe raczki w góre.
Odpaliłam silnik i ruszyłam w drogę do Taylor. Rok temu przeprowadzili sie do miasta oddalonego o 100km od nas.
Chciałam zobaczyc sie z przyjaciółka i porozmawiac z nią na temat zaistniałej sytuacji. 




2 komentarze:

  1. OMB... 😍😍😍 genialny 😘😘😘 dobrze, ze Sel postawiła na swoim. A ta blond szmata niech spróbuje dotknąć Justina to straci wszystkie kudły. A jak on cos odpali podczas trasy to go wykastruje. Życzę dużo weny i czekam na next 💞💞💞❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny! Saoda mi Sel, a Just nie powinien zgodzić się jechać z Cornelią w trasę. Ugh... Nienawidzę tej szmaty. Czekam na next i życzę dużo weny :*

    OdpowiedzUsuń