Selena Bieber
Byłam na górze chcąc odpocząć trochę od codzienności. Ułożyłam się na łóżku relaksując się podczas czytania książki. Byłam sama w domu ponieważ Justin poszedł z Jexonem na plac zabaw. Spojrzałam na zegarkek była już 14.30.
- Cholera obiad - powiedziałam pod nosem zdając sobie sprawę że moi chłopcy zaraz przyjdą a obiad nie jest gotowy. Zaczytałam się. Odłożyłam książkę na łóżko i udałam się w stronę wyjścia z sypialni.
- Mami mami - zawołał radośnie chłopczyk wbiegający do domu. Natychmiast objęłam swojego synka w ramiona.
- Synku jak się bawiłeś ? - zapytałam będąc pewna że Jexon zacznie mi opowiadać co robił z tatą.
- Mami..byliśmi na placiu ziabaw tam było tyje zabawiek i kręciąłków - mówił. Ja patrzyłam z wielkim uśmiechem na mojego synka.
- Było tyle karuzel - zaśmiał się Justin podchodząc do nas.
- Wiaśnie tatuś - przyznał mu rację nasz synek. Zaśmiałam się cicho.
- Mami jeśtem głodni - powiedział cicho Jexon.
- Zaraz mama zrobi Ci kanapkę ok ? - spytałam z nadzieją że chłopczyk nie będzie protestował. Jexon pokiwał głową na zgodę.
- A obiad ? - zapytał Justin patrząc na mnie z podejrzanym uśmiechem.
Nic nie odpowiedziałam tylko posłałam mu przepraszający uśmiech.
- Znowu się zaczytałaś ? - zaśmiał się pytając. Ja w odpowiedzi skinełam tylko głową. Weszłam do kuchni z zamiarem zrobienia Jexonowi kanapki. Wyciągnęłam z szafki chleb natychmist smarując go masłem poczym nałożyłam na chleb szynkę , ogórka i pomidora. Po chwili gotowe kanapki położyłam na talerzyk.
- Smacznego syneczku - powiedziałam nachylając się przed moim synkiem który przez ten cały czas obserwował postęp w robieniu kanapek dla niego.
- Dziekuję mamusiu - osłyszałam słodki głos chłopca który natychmiast chwycił ode mnie talerz w swoje drobnę roczki i znikł z pomieszczenia. Weschnęłam głośno na samą myśl że Jexon jest identyczny jak jego tata. Justin też jedząc kanapki czy cokolwiek musi to robić w salonie przed telewizorem.
- Czemu się tak uśmiechasz ? - zapytał Justin wchodząc do kuchni.
- Poprostu nie mogę uwierzyć jaki Jexon jest podobny do ciebie pod każdym prawie względem - zaśmiałam się cicho.
- Nie rozumiem. Mały je teraz w salonie przed telewizorem - oznajmił spoglądając w stronę salonu gdzie przebywał nasz syn.
- Właśnie - odpowiedziałam krótko a uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Aa no tak. Cały tata - zaśmiał się mój mąż rozumiejąc o jakie podobieństwo mi w tym momencie chodziło.
- Kochanie mam dla Ciebie niespodziankę - oznwjmił tajemniczo. Zmarszczyłam lekko brwi i spojrzałam na Justina pytająco.
- Idz się spakuj za godzine wyjeżdzamy - dodał całując mnie w czubek nosa i zanim zdążyłam się dowiedzieć gdzie co jak na ile to juž go nie było. Westchnęłam głośno i bez chwili wachania poszłam do pokoju się spakować.
- Czy ty możesz już wreszcie wyjść i wsiąść do auta kochanie - usłyszałam głos swojego mężczyzny który od jakiś 20 minut mnie pogania.
- Ja potrzebuje więcej czasu na spakowanie , kąpiel i ubranie się - krzyknełam zza drzwi łazienki w której aktualnie byłam.
- Selena ruszaj tą swoją piękną zgrabną pupe już od godziny powinniśmy być w drodze - usłyszałam głos swojego męża. Westchnęłam i wyszłam z łazienki.
- Chciałam ładnie wyglądać dla Ciebie ale jak zwykle mnie poganiasz - odpowiedziałam robiąc minę naburmuszonej dziewczynki. Na co Justin zachichotał.
- Dla mnie zawsze wyglądasz pięknie - powiedział muskając delikatnie moje usta. Justin wziął moją walizkę z sypialni i wyszedł z domu najprawdopodobniej zanieść ją do bagarznika.
- Synku słuchaj babci Patti - poprosiłam klękając przed małym blądynkiem.
- Dobzie mamusiu a ty kochaj tatusia - odpowiedział a ja uśmiechnęłam się szroko na jego słowa.
- Będę kochać tak samo jak Ciebie synku - odpowiedziałam i ucałowałam Jexona w policzek tym samym żegnając się z nim.
Biorąc torebkę w dłoń pożegnałam się również z rodzicami Justina którzy przez kilka dni będą opiekować się swoim wnukiem i wyszłam. Przed domem stał już mustang mojego męża. Podeszłam do niego i wsiadłam na miejsce paseżera.
- No to ruszamy kochanie - oznajmił Justin i ruszył spod domu z piskiem opon.
Cieszyłam się na fakt że spędze z Justinem kilka dni sam na sam. Tak jak dawniej.
- Kochanie gdzie jedziemy ? - zapytałam wkońcu bo moja ciekawość nie wytrzymała.
- Niespodzianka ale napewno Ci się spodoba - odpowiedział mój mąż posyłając mi szczery uśmiech. Westchnęłam bezradności ponieważ wiedziałam że moje dalsze pytania nie mają sensu bo i tak nic się nie dowiem. Odpuściłam sobie.
- Cholera obiad - powiedziałam pod nosem zdając sobie sprawę że moi chłopcy zaraz przyjdą a obiad nie jest gotowy. Zaczytałam się. Odłożyłam książkę na łóżko i udałam się w stronę wyjścia z sypialni.
- Mami mami - zawołał radośnie chłopczyk wbiegający do domu. Natychmiast objęłam swojego synka w ramiona.
- Synku jak się bawiłeś ? - zapytałam będąc pewna że Jexon zacznie mi opowiadać co robił z tatą.
- Mami..byliśmi na placiu ziabaw tam było tyje zabawiek i kręciąłków - mówił. Ja patrzyłam z wielkim uśmiechem na mojego synka.
- Było tyle karuzel - zaśmiał się Justin podchodząc do nas.
- Wiaśnie tatuś - przyznał mu rację nasz synek. Zaśmiałam się cicho.
- Mami jeśtem głodni - powiedział cicho Jexon.
- Zaraz mama zrobi Ci kanapkę ok ? - spytałam z nadzieją że chłopczyk nie będzie protestował. Jexon pokiwał głową na zgodę.
- A obiad ? - zapytał Justin patrząc na mnie z podejrzanym uśmiechem.
Nic nie odpowiedziałam tylko posłałam mu przepraszający uśmiech.
- Znowu się zaczytałaś ? - zaśmiał się pytając. Ja w odpowiedzi skinełam tylko głową. Weszłam do kuchni z zamiarem zrobienia Jexonowi kanapki. Wyciągnęłam z szafki chleb natychmist smarując go masłem poczym nałożyłam na chleb szynkę , ogórka i pomidora. Po chwili gotowe kanapki położyłam na talerzyk.
- Smacznego syneczku - powiedziałam nachylając się przed moim synkiem który przez ten cały czas obserwował postęp w robieniu kanapek dla niego.
- Dziekuję mamusiu - osłyszałam słodki głos chłopca który natychmiast chwycił ode mnie talerz w swoje drobnę roczki i znikł z pomieszczenia. Weschnęłam głośno na samą myśl że Jexon jest identyczny jak jego tata. Justin też jedząc kanapki czy cokolwiek musi to robić w salonie przed telewizorem.
- Czemu się tak uśmiechasz ? - zapytał Justin wchodząc do kuchni.
- Poprostu nie mogę uwierzyć jaki Jexon jest podobny do ciebie pod każdym prawie względem - zaśmiałam się cicho.
- Nie rozumiem. Mały je teraz w salonie przed telewizorem - oznajmił spoglądając w stronę salonu gdzie przebywał nasz syn.
- Właśnie - odpowiedziałam krótko a uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Aa no tak. Cały tata - zaśmiał się mój mąż rozumiejąc o jakie podobieństwo mi w tym momencie chodziło.
- Kochanie mam dla Ciebie niespodziankę - oznwjmił tajemniczo. Zmarszczyłam lekko brwi i spojrzałam na Justina pytająco.
- Idz się spakuj za godzine wyjeżdzamy - dodał całując mnie w czubek nosa i zanim zdążyłam się dowiedzieć gdzie co jak na ile to juž go nie było. Westchnęłam głośno i bez chwili wachania poszłam do pokoju się spakować.
- Czy ty możesz już wreszcie wyjść i wsiąść do auta kochanie - usłyszałam głos swojego mężczyzny który od jakiś 20 minut mnie pogania.
- Ja potrzebuje więcej czasu na spakowanie , kąpiel i ubranie się - krzyknełam zza drzwi łazienki w której aktualnie byłam.
- Selena ruszaj tą swoją piękną zgrabną pupe już od godziny powinniśmy być w drodze - usłyszałam głos swojego męża. Westchnęłam i wyszłam z łazienki.
- Chciałam ładnie wyglądać dla Ciebie ale jak zwykle mnie poganiasz - odpowiedziałam robiąc minę naburmuszonej dziewczynki. Na co Justin zachichotał.
- Dla mnie zawsze wyglądasz pięknie - powiedział muskając delikatnie moje usta. Justin wziął moją walizkę z sypialni i wyszedł z domu najprawdopodobniej zanieść ją do bagarznika.
- Synku słuchaj babci Patti - poprosiłam klękając przed małym blądynkiem.
- Dobzie mamusiu a ty kochaj tatusia - odpowiedział a ja uśmiechnęłam się szroko na jego słowa.
- Będę kochać tak samo jak Ciebie synku - odpowiedziałam i ucałowałam Jexona w policzek tym samym żegnając się z nim.
Biorąc torebkę w dłoń pożegnałam się również z rodzicami Justina którzy przez kilka dni będą opiekować się swoim wnukiem i wyszłam. Przed domem stał już mustang mojego męża. Podeszłam do niego i wsiadłam na miejsce paseżera.
- No to ruszamy kochanie - oznajmił Justin i ruszył spod domu z piskiem opon.
Cieszyłam się na fakt że spędze z Justinem kilka dni sam na sam. Tak jak dawniej.
- Kochanie gdzie jedziemy ? - zapytałam wkońcu bo moja ciekawość nie wytrzymała.
- Niespodzianka ale napewno Ci się spodoba - odpowiedział mój mąż posyłając mi szczery uśmiech. Westchnęłam bezradności ponieważ wiedziałam że moje dalsze pytania nie mają sensu bo i tak nic się nie dowiem. Odpuściłam sobie.

Genialny 😍😍😍 jestem ciekawa dokąd Justin zabiera Selene 💞💞💞 mam nadzieję, że wyjazd im się uda. Życzę dużo weny i do kolejnego kochana 💕💕💕
OdpowiedzUsuńMega! Ciekawe gdzieś się wybierają. Czekam na next i życzę dużo weny ❤❤💓💓💖💖
OdpowiedzUsuń