poniedziałek, 14 listopada 2016

Rozdział 16 - Przeszczep szpiku

Justin Bieber

Od ponad godziny czekam razem z Seleną na korytarzu szpitalnym na lekarza ktory poiformuje nas o stanie naszego syna.
- Wszystko bedzie dobrze nasz syn jest silny - wyszeptalem do ucha brunetki ktorą obejmowałem aby chodz troche sie uspokoiła. Chodz sam nie bylem w najlepszym stanie emocjonalnym.
- Jak mogłam na to pozwolic - wyszlochala dziewczyna.
- To nie twoja wina. Nie mow tak - odpowiedzialem natychmiast wpatrując sie w zaplakane oczy swojej zony.
- Moja. Moglam jechac z nim a nie siedziec w domu ! - krzyknela odsowajac sie ode mnie.
Wiedzialem ze Selena jako matka bardzo to przezywa ale nie mogla obwiniac sie o wypadek w ktorym ucierpial nasz syn wraz z nasza wspolna przyjaciolka.
- Państwo Bieber ? - zapytal starszy mezczyzna ubrany w bialy fartuch.
- Tak - odpowiedzialem wpatrujac sie w  mezczyzne.
- Co z Jexonem ? Co z moim synem ?! - niemal krzyknela brunetka w jego strone.
- Pani moze do niego teraz wejsc. Pielegniarka panią zaprowadzi - odpowiedział wskazując reka na drzwi.
Sel ruszyla pospiesznie i bez slowa przez drzwi prowadzace do sali gdzie lezy nasz synek.
- Doktorze co z nim ? - zapytalem gdy tylko zostalismy sami.
- Mam zle wiesci.  - zaczał moje oczy poszerzyly sie do wielkosci pieciozlotowek. Jednak pozwolilem lekarzowi dokonczyc.
- Pana syn stracil bardzo duzo krwi. Konieczna bedzie transfuzja krwi. - mowił.
- Jednak to nie wszystko..podczas dodatkowych badan wykrylismy u niego bialeczke - oznajmil a ja czulem jak moje nogi robią sie jak z waty.
- Czy wyleczycie go ? - zapytałem. Lekarz pokiwal glowa potwierdzająco a na jego ustach pojawil sie blady usmiech.
- Maly potrzebuje przeszczepu szpiku. U to jak najszybciej inaczej bez niego umrze - odpowiedział.
Poczulem jak moje policzki robią sie mokre pod wplywem lez ktore zaczely samowolnie wyplywac z moich uczu.
- Czy Pana zona moze byc dawca ? - zapytał.
-Sama kiedys chorował na bialaczke to w niczym nie przeszkadza ? - zapytałem z nadzieją w głosie.
Lekarz podrapal sie po karku nerwowo a w jego oczach widzialem juz odpowiedz.
- Przykro Mi - wyszeptal.
- A ja ? Ja jestem jego biologicznym ojcem - oznajmiłem pospiesznie.
- Nie ukrywam ze najlepszy szpik bylby od matki..ale mozliwe ze jesli badania pana nie wyklucza to moze sie udac - odpowiedzial.
- Mozemy isc juz na te badania - odpowiedzialem.
- Dobrze chodz za mna - odpowiedzial i ruszyl przed siebie a ja razem z nim.
Miałem nadzieje ze wszystko dobrze pojdzie i badania nie wyklucza mnie jako potencjalnego dawcy dla wlasnego syna. Mam nadzieje ze szpik pomoze Jexonowi i wroci do zdrowia. Nie wyobrazam sobie zycia bez wlasnego syna. Wiec musi sie wszystko udac.

Selena Bieber

Siedziałam pół godziny przy łóżku szpitalnym na którym lezal moj nieprzytomny synek podłaczony do różnych aparatur utrzymujących go przy życiu.
Trzymałam mała raczke mojego synka w swojej dłoni i nie mogłam powstrzymac lez ktore leciały mi z oczu.
- Synku mamusia tu jest - wyszeptałam.
- Musisz wyzdrowiec - dodałam.
Tak bardzo martwilam sie o stan zdrowia Jexona. Chciałam aby sie obudził i wrócił do zdrowia.
Siedzą tam uswiadomiłam sobie ze gdy poszłam do niego Justin został z lekarzem i nawet nie wiem o czym rozmawiali.
Pocałowałam swojego synak w czolo i wyszlam z sali udając sie na korytarz gdzie pozostawiłam Justina i lekarza. Jednak ich nie bylo. Ruszyłam pospiesznie do pokoju lekarza chcac sie dowiedziec o czym rozmawiali. Tym bardziej ze nadal nie wiedziałam w jakim stanie tak naprawde jest Jexon.
Gdy czekałam pod pokojem lekarza w oddali zauwazyłam dobrze znana mi postać. Szybko ruszyłam w jej kierunku.
- Taylor ! - krzyknełam aby zwrocic uwage dziewczyny na siebie.
- Selena bardzo mi przykro. Ja straciłam panowanie nad kierownicą gdy cieżarówka nas zachaczyła - zaczeła tłumaczyc.
Nie byłam w stanie odpowiedziec jej nic. Poprostu przytuliłam ją do siebie. A wtedy ponownie z moich oczu zaczely uwalniac sie łzy.
- Jak Jexon ? - zapytała po chwili. W jej oczach mogłam zauwazyć zmartwienie i troske.
- Jest nie przytomny - odpowiedziałam.
- Rozmawiałam z Justinem. Mowił ze jest potrzebny szpik aby uratować małego - zaczeła a ja osłupiałam.
- Co ? Jaki szpik ? O czym on mowił ? - zadawałam pytania nie wiedząc o co chodzi.
Taylor patrzyła na mnie z niedowierzeniem.
- No jak to ? Justin powiedział ze mały ma białaczke i tylko przeszczep szpiku moze uratować mu życie - wyjasnila. A do mnie wtedy dotarlo ze Justin o tym wlasnie rozmawiał z lekarzem gdy ja poszłam do sali w ktorej lezy Jexon.
- Ja nic nie wiem. Przeciez to ja powinnam dac mu ten szpik ! - krzyczałam z zalu.
- Nie. Sel ty sama chorowałaś wiec twoj szpik jest do niczego - odparła
- Uspokoj sie Justin pojechal na badania. I jesli beda dobre to odrazu zrobią małemu przeszczep - dodała probując mnie uspokoic.
- Gdzie jest Justin ? - zapytałam
- Chodz zaprowadze Cie. Widziałam gdzie szedł - odpowiedziała ruszając przed siebie a ja zaraz za nią. Byłam przerazona tym czego sie dowiedziałam. Moj mały synek ma bialaczke. Moze umrzec. Wiedziałam ze teraz i Jexon i Justin mnie potrzebują. Chce być teraz przy nich bo obaj mnie potrzebują. A ja bez nich nie wyobrażam sobie zycia.



3 komentarze:

  1. O kuźwa 😮😮😮 tego się nie spodziewałam 😢😢😢 Jaxon musi żyć. Ktoś musi uratować ich syna 😥😥😥 życzę dużo weny i liczę ns happy end ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że Justin może być dawcą i wszystko się ułoży :) Czekam cierpliwie na następny i życzę dużo weeeny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Siedzę przed kompem i ryczę jak bóbr...
    Serio chcesz to zrobić Jexonowi?!
    Mój biedny maluszek...
    Sel i Jus muszą do siebie wrócić noo!!
    Dawaj next. Ja tu wariuje!
    http://ewellin-zdobycz-ff.blogspot.com/
    http://mamy-dziecko-nie-opuszczaj-mnie.blogspot.com/
    Natalunka x.x

    OdpowiedzUsuń