Selena Bieber
Jechaliśmy autem od ponad godziny.
- Wysiadamy - oznajmił mój mąż gdy zaparkował jego auto na parkingu.
Rozejrzałam się przez szybę i zauważyłam że znajdujemy się na parkingu lotniska. Bez słowa wyszłam z auta. Mój mąż już na mnie czekał na zewnątrz trzymając uchwyt od walizki na kołkach z moim bagarzem.
- Justin co to ma znaczyć ? - zapytałam patrząc w stronę chłopaka. Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech który czasem był denerwujący.
- Wszystkiego dowiesz się na miejscu - oznajmił spokojnie. Weschnełam głośno i ruszyłam obok swojego partnera udając się na lotnisko. Bez słowa pokonaliśmy droge aż do odprawy. Bieber podał recepcjonisce dwa bilety do..nie wiem gdzie bo w dalszym ciągu nic mi nie powiedział. Po sprawdzeniu naszych bagaży ruszyliśmy do samolotu.
- Miłego lotu - usłyszałam szczucznie miły głos kobiety podczas wchodzenia na pokład samolotu. Gdy zajeliśmy wyznaczone miejsca w samolocie Justin spoglądał na mnie z uśmiechem typu małego dziecka co dostał nową zabawkę.
- Kochanie możesz Mi powiedzieć gdzie lecimy ? - zapytałam z nadzieją że tym razem się dowiem.
- Jesteś strasznie nie cierpliwa skarbie - usłyszałam w odpowiedzi. I tak jak przypuszczałam nie uzyskałam zadawalającej mnie odpowiedzi. Postanowiłam przybrać inną strategię aby dowiedzieć się gdzie zabiera mnie mój mąż.
- Justin jesteś okropny - powiedziałam nie patrząc na swojego męża. Odwróciłam głowę w stronę okienka i udawałam że podziwiam widoki. Założyłam ręce na piersi aby szatyn myślał że jestem obrażona. Nie musiałam czekać na jakąkolwiek reakcję ze strony Jusa. Po kilku seksundach poczułam delikatny uścisk dłoni chłopaka na moim kolanie.
- Słoneczko obraziłaś się ? - zapytał. Postanowiłam milczeć aby zmusić tym szatyna do wyjawienia mi tego co chce.
- Dobra powiem Ci - dodał po chwili. Gdy jego słowa dotarły do mnie obróciłam twarz w stronę chłopaka a na twarzy widniał mój zwycięski uśmiech. Patrzyłam na niego czekając na odpowiedz.
- A więc - zaczął delikatnie uśmiechając się.
- Kochanie ty nie umiesz się obrażać i uwierz mi że ten twój chwyt na mnie nie podziała - powiedział a jego uśmiech poszeżył się maksymalnie. Przeliczyłam się myśląc że wygrałam. Westchnęłam głośno. Zdecydowałam się na plan B. Gdy w głośnikach usłyszałam komunikat że możemy odpiąć pasy zrobiłam to niemal natychmiast. Spojrzałam kantem oka na Justina który miał zamknięte oczy i prawdopodobnie drzemał.
- Justin - wyszeptałam seksownym głosem siadając okrakiem na niego. Tak że byłam twarzą do niego. Szatyn zaskoczony moją postawą otworzył delikatnie powieki i ze zdziwieniem spojrzał na mnie.
- Kocha..- nie dokończył bo wpiłam się w jego pulchne usta. Justin odwzajemnił pocałunek który był bardzo namiętny. Gdy oderwałam się od niego na chwilę spojrzałam w prost jego oczy które mówiły że mu się to podoba. Mimo tego że w tym momencie byliśmy w centrum uwagi gapiów ktorzy nieustannie się nam przyglądali. Kilka sekund później ponownie złaczyłam nasze usta razem. Nasze jezyki walczyły o dominację. Jedną dłoń wsunęłam dyskretnie pod bokserki szatyna i delikatnie zaczęłam masować jego penisa. Przez co Bieber wydał z siebie jęk zadowolenia a ja słysząc to zachichotałam w jego usta. Wiedziałam że tym oto sposobem sprawie że Justin ulegnie mi i powie gdzie lecimy. Mogłambym grzecznie posiedzieć i poczekać aż dolecimy na miejsce ale jestem zbyt niecierpliwa. A poza tym lubie droczyć się z Justinem.
- Skarbiee - wymruczał przenosząc pocałunki na moją szyję zostawiając na niej mokre ślady.
- Tak skarbie ? - zapytałam wyciągając dłoń z bokserek męża. W dalszym ciągu siedziałam na nim okrakiem dlatego też poszłam o krok dalej. Zaczełam delikatnie poruszać biodrami przezco dokładnie czulam zgrubienie w majtkach szatyna.
- Chodź do łazienki - wyszeptał błagalnym tonem.
- Pójdę ale najpierw ty powiedz mi gdzie lecimy - odpowiedziałam przerywając swoje ruchy. Szatyn spojrzał na mnie marszcząc przy tym brwi. Wiedziałam że nie spodobalo mu się to że przerwałam swoje ruchy.
- Nie przekonasz Mnie tym - odparł starając się aby jego głos był przekonywujący. Zaśmiałam się na jego słowa.
- Jesteś tego pewien ? - zapytałam usnosząc brew i ponownie zaczełam ocierać się o jego męskość. W odpowiedzi usłyszałam cichę mruczenie chłopaka.
- Nie mam nic pod sukienką - dodałam łapiąc dłoń Justina i włożyłam ją pod swoją sukienkę aby sam się o tym przekonał. Bieber natychmiast zaczał masować moją kobiecość przez co tym razem ja jęknełam. Byłam pewna że Justin jest na straju wytrzymania więc postanowiłam to wszystko przyśpieszyć. Po kilku sekundach poczulam jak dwa palce Justina poruszają się we mnie. Czułam z każdą sekundą coraz większą ochotę na seks ze swoim mężem w toalecie samolotu.
- Kurwa nie moge ! - krzyknął w pewnym momencie przez co odsunęłam się delikatnie od niego.
- Chce Cie piepszyć - wyszeptał aby nikt z pasażerów nie słyszał tego. W sumie i tak byliśmy ciągle obserwowani.
- Gdzie lecimy ? - zapytałam ponownie.
Mój mąż otworzył usta aby odpowiedzieć na moje pytanie jednak przerwał mu dzwięk przychodzącego komunikatu z głośników.
,, Drodzy pasażerowie prosimy o zapięcie pasów ponieważ za chwilę będziemy podchodzić do lądowania na lotnisku Gran Canaria. Dziekujemy " usłyszałam kobiecy głos. Spojrzałam zwycięsko na szatyna.
- Właśnie tam cie zabieram - powiedział szatyn chcąc powrócić do wczesniejszych naszych poczynań. Musnełam delikatnie jego usta i zszedłam z niego siadając na swoim fotelu zapinając pasy.
- Zapnij pasy kochanie zaraz lądujemy - zaśmiałam się wytykając mu jezyk. Na jego twarzy widziałam niezadowolenie i w dalszym ciągu pożądanie.
- Jesteś wredna - oznajmił zapinając pas. Po kilku minutach wylądowaliśmy na lotnisku i oboje wyszliśmy z samolotu.
- Teraz gdzie ? - zapytalam z uśmiechem czując jak Justin łapie mnie za rękę i splata nasze palce razem.
- Do taksówki i do hotelu - odpowiedział muskając ustami moją dłoń. Gdy wyszliśmy za bramki lotniska Bieber zawołał taksówkę poczym do niej spakowaliśmy walizki i wsiedliśmy. Justin najprawdopodobniej podał taksówkarzowi adres hotelu w jezyku hiszpańskim i ruszyliśmy w drogę. Byłam szczęśliwa że spędzę kilka dni z moim mężem sam na sam tym bardziej że zabrał mnie w miejsce gdzie od zawsze chciałam polecieć.
- Wysiadamy - oznajmił mój mąż gdy zaparkował jego auto na parkingu.
Rozejrzałam się przez szybę i zauważyłam że znajdujemy się na parkingu lotniska. Bez słowa wyszłam z auta. Mój mąż już na mnie czekał na zewnątrz trzymając uchwyt od walizki na kołkach z moim bagarzem.
- Justin co to ma znaczyć ? - zapytałam patrząc w stronę chłopaka. Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech który czasem był denerwujący.
- Wszystkiego dowiesz się na miejscu - oznajmił spokojnie. Weschnełam głośno i ruszyłam obok swojego partnera udając się na lotnisko. Bez słowa pokonaliśmy droge aż do odprawy. Bieber podał recepcjonisce dwa bilety do..nie wiem gdzie bo w dalszym ciągu nic mi nie powiedział. Po sprawdzeniu naszych bagaży ruszyliśmy do samolotu.
- Miłego lotu - usłyszałam szczucznie miły głos kobiety podczas wchodzenia na pokład samolotu. Gdy zajeliśmy wyznaczone miejsca w samolocie Justin spoglądał na mnie z uśmiechem typu małego dziecka co dostał nową zabawkę.
- Kochanie możesz Mi powiedzieć gdzie lecimy ? - zapytałam z nadzieją że tym razem się dowiem.
- Jesteś strasznie nie cierpliwa skarbie - usłyszałam w odpowiedzi. I tak jak przypuszczałam nie uzyskałam zadawalającej mnie odpowiedzi. Postanowiłam przybrać inną strategię aby dowiedzieć się gdzie zabiera mnie mój mąż.
- Justin jesteś okropny - powiedziałam nie patrząc na swojego męża. Odwróciłam głowę w stronę okienka i udawałam że podziwiam widoki. Założyłam ręce na piersi aby szatyn myślał że jestem obrażona. Nie musiałam czekać na jakąkolwiek reakcję ze strony Jusa. Po kilku seksundach poczułam delikatny uścisk dłoni chłopaka na moim kolanie.
- Słoneczko obraziłaś się ? - zapytał. Postanowiłam milczeć aby zmusić tym szatyna do wyjawienia mi tego co chce.
- Dobra powiem Ci - dodał po chwili. Gdy jego słowa dotarły do mnie obróciłam twarz w stronę chłopaka a na twarzy widniał mój zwycięski uśmiech. Patrzyłam na niego czekając na odpowiedz.
- A więc - zaczął delikatnie uśmiechając się.
- Kochanie ty nie umiesz się obrażać i uwierz mi że ten twój chwyt na mnie nie podziała - powiedział a jego uśmiech poszeżył się maksymalnie. Przeliczyłam się myśląc że wygrałam. Westchnęłam głośno. Zdecydowałam się na plan B. Gdy w głośnikach usłyszałam komunikat że możemy odpiąć pasy zrobiłam to niemal natychmiast. Spojrzałam kantem oka na Justina który miał zamknięte oczy i prawdopodobnie drzemał.
- Justin - wyszeptałam seksownym głosem siadając okrakiem na niego. Tak że byłam twarzą do niego. Szatyn zaskoczony moją postawą otworzył delikatnie powieki i ze zdziwieniem spojrzał na mnie.
- Kocha..- nie dokończył bo wpiłam się w jego pulchne usta. Justin odwzajemnił pocałunek który był bardzo namiętny. Gdy oderwałam się od niego na chwilę spojrzałam w prost jego oczy które mówiły że mu się to podoba. Mimo tego że w tym momencie byliśmy w centrum uwagi gapiów ktorzy nieustannie się nam przyglądali. Kilka sekund później ponownie złaczyłam nasze usta razem. Nasze jezyki walczyły o dominację. Jedną dłoń wsunęłam dyskretnie pod bokserki szatyna i delikatnie zaczęłam masować jego penisa. Przez co Bieber wydał z siebie jęk zadowolenia a ja słysząc to zachichotałam w jego usta. Wiedziałam że tym oto sposobem sprawie że Justin ulegnie mi i powie gdzie lecimy. Mogłambym grzecznie posiedzieć i poczekać aż dolecimy na miejsce ale jestem zbyt niecierpliwa. A poza tym lubie droczyć się z Justinem.
- Skarbiee - wymruczał przenosząc pocałunki na moją szyję zostawiając na niej mokre ślady.
- Tak skarbie ? - zapytałam wyciągając dłoń z bokserek męża. W dalszym ciągu siedziałam na nim okrakiem dlatego też poszłam o krok dalej. Zaczełam delikatnie poruszać biodrami przezco dokładnie czulam zgrubienie w majtkach szatyna.
- Chodź do łazienki - wyszeptał błagalnym tonem.
- Pójdę ale najpierw ty powiedz mi gdzie lecimy - odpowiedziałam przerywając swoje ruchy. Szatyn spojrzał na mnie marszcząc przy tym brwi. Wiedziałam że nie spodobalo mu się to że przerwałam swoje ruchy.
- Nie przekonasz Mnie tym - odparł starając się aby jego głos był przekonywujący. Zaśmiałam się na jego słowa.
- Jesteś tego pewien ? - zapytałam usnosząc brew i ponownie zaczełam ocierać się o jego męskość. W odpowiedzi usłyszałam cichę mruczenie chłopaka.
- Nie mam nic pod sukienką - dodałam łapiąc dłoń Justina i włożyłam ją pod swoją sukienkę aby sam się o tym przekonał. Bieber natychmiast zaczał masować moją kobiecość przez co tym razem ja jęknełam. Byłam pewna że Justin jest na straju wytrzymania więc postanowiłam to wszystko przyśpieszyć. Po kilku sekundach poczulam jak dwa palce Justina poruszają się we mnie. Czułam z każdą sekundą coraz większą ochotę na seks ze swoim mężem w toalecie samolotu.
- Kurwa nie moge ! - krzyknął w pewnym momencie przez co odsunęłam się delikatnie od niego.
- Chce Cie piepszyć - wyszeptał aby nikt z pasażerów nie słyszał tego. W sumie i tak byliśmy ciągle obserwowani.
- Gdzie lecimy ? - zapytałam ponownie.
Mój mąż otworzył usta aby odpowiedzieć na moje pytanie jednak przerwał mu dzwięk przychodzącego komunikatu z głośników.
,, Drodzy pasażerowie prosimy o zapięcie pasów ponieważ za chwilę będziemy podchodzić do lądowania na lotnisku Gran Canaria. Dziekujemy " usłyszałam kobiecy głos. Spojrzałam zwycięsko na szatyna.
- Właśnie tam cie zabieram - powiedział szatyn chcąc powrócić do wczesniejszych naszych poczynań. Musnełam delikatnie jego usta i zszedłam z niego siadając na swoim fotelu zapinając pasy.
- Zapnij pasy kochanie zaraz lądujemy - zaśmiałam się wytykając mu jezyk. Na jego twarzy widziałam niezadowolenie i w dalszym ciągu pożądanie.
- Jesteś wredna - oznajmił zapinając pas. Po kilku minutach wylądowaliśmy na lotnisku i oboje wyszliśmy z samolotu.
- Teraz gdzie ? - zapytalam z uśmiechem czując jak Justin łapie mnie za rękę i splata nasze palce razem.
- Do taksówki i do hotelu - odpowiedział muskając ustami moją dłoń. Gdy wyszliśmy za bramki lotniska Bieber zawołał taksówkę poczym do niej spakowaliśmy walizki i wsiedliśmy. Justin najprawdopodobniej podał taksówkarzowi adres hotelu w jezyku hiszpańskim i ruszyliśmy w drogę. Byłam szczęśliwa że spędzę kilka dni z moim mężem sam na sam tym bardziej że zabrał mnie w miejsce gdzie od zawsze chciałam polecieć.


Genialny. Jestem ciekawa co będzie dalej. Czekam na next i życzę dużo weny kochana^^ Zapraszam również do siebie :*
OdpowiedzUsuńGenialny 😍😍😍 jestem ciekawa co sie stanie podczas ich wakacji 💕💕💕 życzę dużo weny kochana 💞💞💞 i do następnego ❤❤❤
OdpowiedzUsuń